Artykuł- wydaje mi się być nieco bez sensu: poruszony problem, sama kwestia wymyślona i ewidentnie wynikająca z braku zrozumienia założeń feministek, o których mowa na poczatku artykułu. Wyjęta z kontekstu wypowiedź wykorzystana w nagłówku chyba ma wzbudzić tylko spór i kompletnie zdenerwować co poniektórych. Taxt wygląda nastepująco:
. Sobecka: seks jest zły, bo nie rozwija
(teraz wszyscy się wkurzają, bo jak to? Ale czytajmy dalej)
"Każda kobieta i mężczyzna ma prawo do czerpania przyjemności z seksu, dostępu do bezpiecznej antykoncepcji i aborcji" - z takim hasłem zjawi się w przyszłym roku w Polsce pół tysiąca feministek z całej Europy. Posłanka Anna Sobecka już protestuje twierdząc, że... seks jest zły - pisze "Dziennik".
_ (no i super -jasne, że powinien być dostęp i swoboda decyzji. Ciężko, by zmuszać ludzi nie mających żadnych perspektyw na przyszłość, zero zaplecza finansowego czy jakieś urazy psychiczne do tego, aby wychowywali wbrew sobie dzieci, których nie planowali a tak się zdarzyło, że się pojawiły. Raz, że to kara dla dzieciaków żyć pod obieką -albo i bez niej- z ludzmi złymi na nie, że sie w ogóle na świecie pojawiły, bo dostępu do antykoncepcji nie było. Trudno się cieszyć z miłości fizycznej, gdy wisi nad głową obawa konsekwencji, a przecież nie będą się ludzie kochać tylko wtedy, gdy mają w planie płodzenie potomstwa. Feministki -chyba nie tylko one- mają tu rację. Czytamy dalej)
Przewodnicząca sejmowej Komisji Rodziny i Praw Kobiet Anna Sobecka z Ruchu Ludowo-Narodowego nie widzi w seksie nic dobrego. Według niej kobieta i mężczyzna nie są powołani do seksu, ale do życia rodzinnego. Dlatego takie hasła feministek uważa za bezsensowne.
_(Tu jawi się nam jakś hetera. Zdewociała kobieta mająca problemy z omawianym tematem w swoim życiu osobistym, ale z dalszej części textu....)
Według Sobeckiej, jeśli seks stawia się na pierwszym miejscu, to jest to hedonizm. Seks jest integralną częścią człowieka, ale musi być powiązany z uczuciami. Każdy człowiek ma swoje powołanie w życiu. Nie uważam, żeby czy kobieta, czy mężczyzna byli powołani do seksu. Są powołani do życia rodzinnego, do bycia ojcem czy matką. Ale nie do seksu samego w sobie - mówi posłanka w wywiadzie udzielonym gazecie.
_(No i jak tu się nie zgodzic z kobietą, kiedy ma rację?? Kurcze.. Sam sex jest niczym i szkoda na to czasu. Równie mechaniczny jak pies i noga od stołu czy też noga własciciela psa -no.. Smutne. Ale jak tu są uczucia to coś pięknego.)
Czyli, że seks sam w sobie jest zły? - dopytuje dziennik. Tak. Jest zły, bo nie rozwija człowieka, nie przynosi dobra, nie daje bliskości z drugą osobą. Seks powinien dotyczyć małżeństw. Łączyć się z miłością - podkreśla Sobecka.
_(I tu jest właśnie ta kwestia -nie ogólnie, ale sam w sobie zły, sam tylko dla siebie, dla chwilowej przyjemności. Wszystko ładnie pięknie, nieco zbyt idealistycznie, bo co z tego, że poninno tak być, skoro nie jest, ale jak tu się łączy .. ta sprawa z tym, co pod nagłówkiem pojawia się jako hasło przyszłorocznego zjazdu kobiet?? Jedno nie wyklucza drugiego. Sex nie musi od razu oznaczać dziecko, choć powinien oznaczać miłość... Zagadnienie i terść powyższego, sam problem.... z du..y.
Swoją drogą ciągle nie rozumiem tego, że miłość jest, a póżniej znika. To w moim pojęciu musiała być tylko fascynacja nie miłość, a co za tym idzie; pozwolenie sobie na używanie słów na wyrost, bez uwzględniania ich znaczeń, a to trudno mi niestety szanować. Dla mnie to jest po prostu kłamstwo w stosunku do drugiej osoby.)
To by było na tyle.
Sesja i nie ma czasu na pierdoły, nauka, czytanie, wywczasy w Rowach jeszcze :) Ale o bezpieczne, wiadomo że bez żadnych niespodzianek. I gut.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz