Powrót do przeszłości wywołany przez tradycyjną ciekawość...złe słowo- niemal wścibstwo Marka (tu powinna pojawić sie fotografia, jednak takowej nie posiadam już.. Niech to szlag!).
Zatem Marek...
Zawsze nalezy mi powtarzać(semper mihi dicendum est), że gdyby nie ten facet, w mojej głowie wszystko przedstawiałoby się zupełnie inaczej. Marek pokazał mi, że nie Gustaw-Konrad i Kopciuszek, ale szczerość nie radość i Monty Python i porno w każdej chwili i przyprawić to śmiechem. Zero tematów tabu. Do tego jego wieczna radość, że sie rumienię, duma, że już przestałam i zaskoczenie, że jestem dalej zdolna do tego (Mikołaj- sorry za szefa). Zboczeniec. No i jego skłonność do wyciągania spraw, o których nie tyle źle sie mówi, ale jakich nie chce się pamiętać, bo powodują opóźnioną reakcję: później się wszystko przypomina, później zastanawia, później boli.. Ale uwielbiam faceta. Plus, że po tym dół i myslenie i skype do Bratka- eh...fajny jest Bratek :) I dawno nie rozmawiało się z nim... Oooo, dawno, dawno.
Poza tym... Sesyjne klimaty. Mam nadz, że Kuri nie będzie zła za zdjęcia tu :) Ale tak właśnie wyglada student w czasie nauki- KAWA I PAPIER(os)Y

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz