Najważniejsze jednak jedno- jest aparat :) Mam go i kocham całym swoim jestestwem. I zdjęcia zaczęły się znów tworzyć, w chwilach gdy nie ma nauki (czyli rzadko), towarzyszy mi na spotkanka z ludzikami. Bardzo to miłe zobaczyć i móc popstrkac, porozmawiać z Bl-kem z Cansas City, eh... wariactwa się zaczynają powoli.
Tadeusz za 17 dni- pilnie odlicza i cieszy się :) Ja zostałam gruźlikiem- ostatnio co wyjazd nad morze to powrót z gruźlicą, flegmą na płucach... Dziwne..
Sparrow... To, czego można się było spodziewać- znika gdy się myśli, że jest ok :)
Poza tym- oczywiście Free na powitanie z miastem. Już dawno te zdjęcia powinny sie tu znaleźć. Wnętrze w innym klimacie, cieplejszym, bardziej..hm... Może inaczej- z nieco wiekszą klasą :) Chill out przyjemnie gra..
Czy tęskni się za dawnym Free? Jak powiedział Paweł- dawne Free to My przede wszystkim, a że ekipa się nie zmieniła.. Inni barmani, ale można ich spotkać w Cafencji, więc nie strata tylko wzbogacenie o kolejną knajpkę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz