Napisałam do różnych miejsc z myślą, że ktoś odezwie się, udzieli wirtualnego, słownego wsparcia. Naturalniepocesarce milczy. Lekarz, który chciał znac losy ciąży, milczy od września, hospicjum razem milczy, milczy też Zuzik, zrzeszający rodziców dzieci z przepukniną przeponową. Cisza. Z każdej strony cisza. Tak jak wyedy, gdy po prodzie wróciliśmy do domu, w którym nic nie było. Zostało nawet mniej, bo nie było już nadziei i oczekiwania. Wychodzi na to, że rzeczywiście powinnam iść do psychologa, jak chcę się wynaturzyć. Ale o wiele lepiej byłoby w sercu, gdybym mogła powiedzieć o wszystkim komuś, kto ma choć część takiej nieciekawej historii za sobą. Cóż..organizacje milczą.
Moje dziecko umarło i muszę sobie z tym poradzić. Ogólnie- nie radzę sobie. Udaję, śmieję się na pokaz, jestem twarda. Ale wracam do domu i jest pusto, tylko zmarnowane marzenia zostały i sny, w których nawiedzają mnie obrazy cudzych dzieci.
sobota, 22 kwietnia 2017
piątek, 7 kwietnia 2017
Jest tak, że człowiek chce krzyczeć. Nie może. No właśnie...Czy na pewno nie może? Czy nie chce bo nie wypada? Bo nie powinno się innych obarczać własnym bólem? A można bezkarnie rzucać w innych swoim szczęściem? Dlaczego ja mam dbam o tych, którym się udało a oni mało dbają o mnie, której się nie powiodło? Mój syn, mój chłopiec umarł. Nawet nie udaje mi się wymawaić jego imienia, myśleć o nim pod imieniem, które tak dawno dla niego wybraliśmy. Mojego chłopca nie ma. Dlaczego ja nie mogę krzyczeć o tym, dzielić tym, pisać na durnym fb? ...Bo jest mój... Nie chce go tak wykorzystywać? Nie chcę, by mnie żałowali? Chciałabym, by zamilkli ze swoim szczęściem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
