Otoż i ona:
Kobieta, którą widać na powyższym kadrze, sprowadziła tu zabawnego człowieka (tzn. sam się sprowadził ale.. Nie czepiajmy się szczegółów). Wcześniej elementy Kanady, Włoch (mało przeze mnie widziane.. nie aż tak towarzyskie?), obecnie Blake- element amerykański. Oto i on:
Blake po prostu stara się być wszędzie, śmieje się bez przerwy (lubimy takich facetów), nie mądrzy się jak inni zabawni faceci (bo takich nie lubimy), jest niesamowicie otwarty na świat i ludzi.
I przez to wszystko razem, kiedy człowiek ma w planach spokojnie sie pouczyć, pojawiają się te dwa kochane powyższe smerfy i porywają w trasę.
Powiem tylko, że 7-ka.. Podobało mi się tam :) Normalna muzyka, ludzie też, żadnego (mówiąc brzydko) bydła jak w Kitchu.
I nie ma jak South Park o 5nad ranem :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz