środa, 26 grudnia 2007

Powrót...Siedem Królestw

Tak właśnie- błogosławieństwo internetu. Jeszcze nie dojechałam do Krakowa a już mogę poczytać to, czego tak strasznie brakowało mi :) Książkę oczywiście kupię, ale... Póki co cieszę się zdaniami. I od razu napotykam na nauki, pouczenia.. Może to nie jest realny świat w tych książkach ( no nie jest, siła gatunku) ale myśli...Kocham ten świat, ludzi, którzy w nim żyją, tą siłę jaką mają w sobie.. Tradycję, której starają się być wierni..

"
Zrodziliśmy się, by cierpieć, bo tylko cierpienie może nas uczynić silnymi."

wtorek, 4 grudnia 2007

Ucieszka

Tak właśnie.. Bo czy istnieje na świecie ktoś, kto choć raz nie miał ochoty wyrwać się ze wszystkiego, zapomnieć o wszystkim, odciąć się od ludzi? Nie reagować na telefony, esmy... Po prostu- przestać istnieć dla innych? Chyba każdy tak miał. Nie udawać, nie kłamać, nie ściemniać. Nie uśmiechać się, by inni sie nie martwili. Nic nie wyjaśniać.

Shoot em up. Dobry film. Clive Owen, Monica Bellucci, świetne dialogi- czy może raczej powiedzonka. Bardzo przyjemnie się ogląda, przyzwoite kino akcji. tak, naprawdę mi się podobało :)

poniedziałek, 26 listopada 2007

Nie wiem jak się nazywam...

Dawno nic się nie pisało. Nie ma czasu i to jest jedyne wyjaśnienie. Niewyspana do pracy, zmęczona po niej, niewyspana na zajęcia. Doszło do tego, że człowiek (ja) nie ruszając się z miejsca potrafi zgubić rzecz, którą trzyma w dłoni- niewyobrażalna, niemal magiczna umiejętność; coś jest, a w drugiej chwili po prostu znika.
Allan Poe odpadł- pomimo szacunku i uwielbienia dla tego klimatu, to potrzebne są długie...dłuższe przynajmniej, fabuły. Opowieści....Są na raz i nie wymagają długotrwałej uwagi, dają....chwilowe odczucie. Niezwykłe, ale chwilowe. Może w sytuacji braku czasu to korzystne, nie zajmuje się czasu literaturą tylko...tak w przelocie parę zdań- niemal dla pozoru, że jeszcze się czyta. To nie to. Poe wymaga siedzenia w fotelu, zamyślenia, wyciszenia, chwili...utonięcia w tamtym świecie. A nie ma czasu na wyciszenie. Więc potrzebne coś, co wciągnie od razu.
Tęsknię za Winterfel i Siedmioma Królestwami.

Rany...ja nie pamiętam kiedy grałam na gitarze!!

I kurcze- nieplanowane imprezy są świetne ale skutki... Anemia i piwo to złe połączenie.

środa, 24 października 2007

Ambitne plany gitarowe-ciąg dalszy

Al Di Medina. Mediterranean Sundance. Choć zajmie mi to rok, dwa- nauczę się nawet kawałka.

Oj....ambitne plany gitarowe

Tristram Village. no więc mam plan- z domu mnie wyrzucą jeśli będę przy nich ćwiczyć, palce sobie połamię i powykrzywiam jeszcze bardziej ale ...nauczę się tego.




Pomęczę się ale to zagram.

wtorek, 23 października 2007

Bądzenie, poszukiwanie i ...perełki

Ostatnimi czasy jest tak, że człowiek (ja, no niech bedzie0 uparcie czegoś szuka i nie znajduje dokładnie tego co chciał, tudzież wcale, ale za to.... Za to trafia na jakieś fora, czym nigdy wcześniej się nie zajmował ( zważcie, że mówię za siebie), tam pyta o jedno, odp ma na inną rzecz i nawet by ją uzyskać musi mu skoczyć ciśnienie, bo oczywiście zapomniało sie hasło i nick ( no...człowiek nie byłby sobą bez tego, tzn mną), no i w końcu dociera się do...-oczywiście z tym podniesionym ciśnieniem i wrzodami na wątrobie- dociera na stronkę i......

Zachwyt.

Nie mam pojęcia o grach. Nic o nich nie wiem. Wiadome mi tylko, że muzyka do nich jest niemal filmowa- w zasadzie jest taka. No ale jak się nie zna gier, to nie wiadomo czego szukać. A tu nagle.... No ja wiem, że Paweł, ale zanim sie go spotka, zanim wyegzekwuje... A tu jest namiastka :)
LINEAGE II

sobota, 20 października 2007

grrrr...

Straszny etap nerwów...Jest coś takiego, że czyta sie książkę i nie można sie od niej oderwać, po prostu chłonie sie ją w każdym miejscu: tramwaj, korytarz, na dworze, w palarni, w kotłowni, w czasie zajęć...Gdzie tylko sie da, książka. Bo jest jak magnes i zmusza by czytać, irytuje nas ciekawość tego, co dalej. I mam to bez przerwy, już dawna niecierpliwość tego, co się zdarzy, kazała mi przeczytać ostatnie zdania (no dobra, bądźmy szczerzy- ostatni rozdział...) ale SZLAG MNIE JUZ TRAFIA!!! Mianowicie im bliżej końca, tym wolniej idzie mi czytanie. Zresztą....końca.. To łącznie 3książka z serii, jeszcze 3, więc trochę daleko do końca całości.. No ale zbliża sie chwila odłożenia tej części i sięgnięcia po kolejną, czekającą od tygodnia na półce i... I ja nie mogę!! I tak jest zawsze! Nie wiem.. Czy to świadome opóźnianie rozstania z tym, co tak pochłonęło umysł?

Tak właśnie.. Poza tym, Stal i śnieg, II wydanie, wydawnictwo Zysk i S-ka, str. 475-477 - chyba najwspanialszy opis pojedynku, jaki dane mi było czytać do tej pory. Całym ciałem czuje się strach i desperację Ogara, potęgę i niezwykłość Dondarriona, gorąco płomieni i emocje ludzi otaczających tych dwoje walczących rycerzy. Razem z nimi obserwuje sie wszystko z przerażeniem, razem z nimi wstrzymuje sie oddech. Wielkie pokłony dla autora i dla tłumacza również (Michał Jakuszewski).

"Lord Beric czekał bez słowa, spokojny jak stojąca woda.Na lewym ramieniu trzymał tarczę, a w prawej dłoni ściskał płonący miecz(..). Jego podświetlona od dołu twarz wyglądała jak śmiertelna maska, a brakujące oko było raną o barwie gniewnej czerwieni, Miecz płonął od sztychu aż po gardę, wydawało się jednak, że Dondarriom nie czuje ciepła. Stał tak nieruchomo, jakby był wykuty z kamienia. (...)
Gorejący miecz skoczył na spotkanie zimnemu. Płomienie ciągneły się za nim niczym wstążki, o których mówił Ogar. Stał brzękła o stal. Po sparowaniu pierwszego cięcia Clegane uderzył po raz drugi, lecz tym razem lord Beric zablokował go tarczą. Od potężnego ciosu w powietrze popłynęły wióry. Ogar walił mocno i szybko, z dołu i z góry, z lewej i z prawej, lecz Dondarrion odbijał wszystkie ciosy.(..)
Lord Beric przeszedł do ataku, wypełniając powietrze sznurami ognia i zmuszając wyższego przeciwnika do odwrotu. Clegane odbił tarczą zadany z góry cios i jeden z malowanych
(na tarczy) psów stracił głowę. Ogar zripostował i Dondarrion zasłonił się tarczą, a potem wyprowadził ognistą kontrę. Bractwo banitów mocno zagrzewało do walki swego wodza."

czwartek, 18 października 2007

Po jakimś czasie...

Cóż.. Wrażenie jest takie, że wszystko powoli zaczyna się układać, ma ręce i nogi wszystko. I trzeba tu zaznaczyć, że takowa sytuacja jest niezwykłą rzadkością :)
To teraz do książki. George Martin, Nawałnica mieczy- Stal i śnieg. Do lektury..

czwartek, 11 października 2007

No nie......

Czytam książkę i właśnie ciśnienie poszło mi do góry... Nie lubię powielanych wzorców- no nie lubię. Przeżyć mogę to, iż Arya przypomina niekiedy Ciri, ale pojawienie się społeczeństwa zamieszkującego korony drzew, tworzącego tam mosty, drabinki i chatynki jest.. zwyczajną kalką z Władcy!! I uważam, że nie można tak robić. Lubię Grę, naprawdę podoba mi się ta książka i .... No przykro mi się zrobiło.
Tak właśnie.

Poza tym? Kolejna matma za mną i wiem już co to są macierze i silnie i limesy :) I póki co rozumiem.

sobota, 6 października 2007

Książki.

Czytam sobie Starcie Królów, drugą część Gry O Tron i jestem coraz bardziej zła. Bo chciałabym już wiedzieć jak się skończy a tu tyle do czytania jeszcze... Myślę, że w tym wypadku zerkanie na ostatnie zdanie nie przyniesie oczekiwanego skutku. Za dużo tu wątków, postaci. Swoją drogą moja opinia na temat tego..sporego dzieła ulega zmianie. Tzn w dalszym ciągu uważam, że stoi poniżej Władcy i Mgieł, jednak w miarę, jak utwór się rozrastał, samemu autorowi zaczęły chyba przychodzić do głowy tematy i opowieści tworzące cały ukazany świat a nie tylko urywek z jego historii. Z czasem zatem pojawiają się motywy tradycji, podań świadczących o dłuższej historii -nie tylko to, że ród ma swoją historię ale te historie konkretnie. I w końcu nie czyta się tego jak opowieść osadzoną w czasach średniowiecza lecz jak opowieść dotyczącą zupełnie innego kontynentu, nie istniejącego na Ziemi, mającego swoją własną kartę w dziejach, własną kulturę. Nom... Podoba mi się. Zresztą od pierwszej strony mi się podobało, od okładki emanowało coś, co kazało mi biegać po Krakowie po pieniądze, których akurat nie miałam, gdy zobaczyłam książkę, i nadal znajduję w niej coś, co każe mi jeździć po Krakowie (teraz to już będzie cała wyprawa do Krakowa) w poszukiwaniu kolejnego tomu.

I chyba tak właśnie powinno być.. Że dostrzegamy coś, co każe nam zrobić wszystko, by to mieć i co nie pozwala naszej fascynacji przeminąć z chwilą wejścia w posiadanie danej rzeczy. Przecież te chwile jak biegałam po pieniądze i z powrotem do księgarni by zdążyć, by jeszcze była, czekała na mnie, ten moment gdy bierze się ją do rąk i chłonie najpierw wygląd oczyma a końcami palców chropowatość kartek.. Ten moment jak euforia. Taki cudny niepokój, że nie ma się wielu pieniędzy, że nie powinno się ale...ale się musi bo to jest TAKA książka. Ta świadomość, że będzie się żałowało ale trzeba.. Zupełnie jak miłość. Ale ta nie ma prawa już się zdarzyć.



czwartek, 4 października 2007

Tempo...........?

No właśnie chyba nie bardzo. Nagle nie ma problemów, wszędzie się zdąża, fakt, że nie wysypia ale nic to, tak..........spokojnie? I poważnie nie trzeba się denerwować niczym.

Ale elementy tęsknoty pozostały. Chyba nie wszystko dotarło do umysłu jeszcze.

wtorek, 2 października 2007

180 .........

Był plan, by napisać tu o niesamowitym przeżyciu jakie było w Krak w związku z książką albo zamotanie praca-tramwaj i wędrówki po nocnej Hucie (niech Moce błogosławią bilety miesięczne), miało być o strachu też - by nie spotkać pewnych osób. I cóż?
Ano... Czasem trudno mi uwierzyć, że takie rzeczy mogą się dziać w moim życiu, trudno uwierzyć, że to naprawdę jednak moje życie.
Zmiana o 180 stopni.

Czy będzie lepiej? Zobaczymy. Póki co dostrzegam jedną bardzo pozytywną sprawę- brak strachu, gdy idę przez miasto, jadę autobusem itd..

Będzie gut.

sobota, 8 września 2007

środa, 5 września 2007

W toku poszukiwań.........

Teoretycznie już coś znalazłam ( i to nawet 2rzeczy) ale nadal szukam i fajnie jest. I dowiaduje się człowiek nowych rzeczy o sobie- jak chce, to wszystko potrafi zdziałać :) I oczywiście nie ma jak liczyć na siebie :)

wtorek, 4 września 2007

Elementy wspomnień

Rano zadzwoniła do mnie siostra.
Ja już w domu, powiedzmy, że wyspana (myśli o tym co dalej, jak wszystko poskładać nie bardzo pozwalają człowiekowi spokojnie zasnąć..Tu trzeba dni policzyć czy 10 czy 14, policzyć stan konta, liczyć na siebie...Eh :) ), no więc ta siostra dzwoni i płacze, że smutno tam, że pusto. teraz mianowicie budzi się i w pokoju są trzy osoby.....A był taki piękny czas, gdy była 9-tka na składzie i było głośno i śmiesznie i z codzienną walką o łazienkę i z okropnie głośną muzyką i z wyrzucaniem nieproszonych gości z łóżek, ze śpiewaniem do snu reszcie, która spała poniżej mojej antresoli... Teraz pusto tam.

No więc dla wspominek tylko troszkę zdjęć z ostatnich dni-jak wyglądał pokój i co tam się robiło czasami. Z mojej (antresolskiej) perspektywy :)



Skasowane. :)

poniedziałek, 3 września 2007

Wolność.... ??

I co ja mogę powiedzieć? Napisać może dokładniej?

Rowy były, czas beztroski o rachunki znów za mną, czas zmartwień co się wydarzy tego wieczorem, tej nocy, też już za mną. Co z przodu się czai? Cóż.. Chyba lepiej zamknąć oczy i skakać w ciemna przepaść z nadzieją, że na jej dnie będzie jednak jakaś gigantyczna poduszka.
Ale co tam..Chwila lotu jest piękna, prawda?

środa, 27 czerwca 2007

Co do komentarzy..........

Tak właśnie- nie jest to martwy blog jak mi Bratek zarzucił- sory ale... nawet jak ktoś ma uwagi to lepiej je na żywo usłyszeć a nie pisać wirtualnie- Po co jest ten blog? By Gabee w Irlandii mogła wiedzieć co nieco co się dzieje tu z nami, by ludzie wtajemniczeni mogli trochę zdjęć zobaczyć bo dla mnie to szybciej niż wysyłać każdorazowo maila (choć i tak to robię), by ktoś sobie zerknał, a nie po to, by można było chwalić się ile to osób odiwedza mój blog i co sobie myślą i czy jest "żywy". Wybaczcie, ale jak pisanie może być zywe?? Żywe to są rozmowy i spotkania z ludzmi i śmiech głośny Bagroskiej we Free, a nie pisanie. To nie ta mentalność kochani :)

Poza tym- Blake nadal w Polsce. Wielbiciel Ice Cream'ów zostaje coraz dłużej, 3 dni zmieniając w 3 tygodnie. Blake-kochany jesteś-bużka od nas wszystkich. A Free... Cóż... Chyba rzeczywiście Tomaszku masz rację- jedyni stali klienci. Z naszej połowy, bo druga połowa ucieka przed nami i odwiedza Free w innych godzinach. Bywa i tak Tomaszku, prawda? Ale co tam.

A spanie w Rowach...Ludzie- ja stamtąd zlece: albo z tych 2,5 metra, albo z drabinki, ale cała nie wrócę. Nie ruszona może przez Sparrowa, ale połamana :) Ha ha ha :)

Gabryniu- przyjeżdzaj już.

wtorek, 19 czerwca 2007

Kraków dalej.........

Tam były krzesła kompletnie przypadkiem spotkane. Spacer do księgarni, w jednej nie znalazłam, do drugiej dotarłam nie pamiętając celu poszukiwań bo aparat w łapce i zdjęcia... Tak zabrany z mysla, że może akurat bedzie coś wartego uwiecznienia, i proszę. Krzesła.

No i gołębie- gdzie tylko mozna, tam porno :)







Fotografia

Kraków

















Zawsze coś.........

Ponieważ finansowe kwestie potrafią bardzo zatruć życie (tak to jest gdy nie prosi się o pomoc tylko polega na sobie). Zatem zostanę w Krak (bo nie dopraszam się o swoje ale to dlatego, że nie jestem pewna czy wyjazd jest dobrym pomysłem), zostanę i nauka nadal i wyleczę tą grużlicę bez antybiotyków (a jak nie, to najwyżej, mała strata- biedny Miśku...)a póki co oczy z rana otwarte, uśmiech na twarzy (świadomość przeznaczenia) i zabawa ze zdjęciami. Nadal poszukuję tego odpowiedzniego programu- póki co bawię się innymi i ... To chcę robić w życiu. Zdjęcia, Muzykę.. Aaa- bo piosenka powoli przybiera postać nutową, tylko nie orientuję się czy można to zrobić na necie- tak by tu wkleić i nie zgubić. Wszystko gubię. :)





niedziela, 17 czerwca 2007

International - nous sommes les enfants de monde

Chciałam powiedzieć, że Kurka odpowiada za cały bałagan i zamieszanie, jakie ma miejsce w ostatnich dniach.
Otoż i ona:





Kobieta, którą widać na powyższym kadrze, sprowadziła tu zabawnego człowieka (tzn. sam się sprowadził ale.. Nie czepiajmy się szczegółów). Wcześniej elementy Kanady, Włoch (mało przeze mnie widziane.. nie aż tak towarzyskie?), obecnie Blake- element amerykański. Oto i on:


Blake po prostu stara się być wszędzie, śmieje się bez przerwy (lubimy takich facetów), nie mądrzy się jak inni zabawni faceci (bo takich nie lubimy), jest niesamowicie otwarty na świat i ludzi.
I przez to wszystko razem, kiedy człowiek ma w planach spokojnie sie pouczyć, pojawiają się te dwa kochane powyższe smerfy i porywają w trasę.
Powiem tylko, że 7-ka.. Podobało mi się tam :) Normalna muzyka, ludzie też, żadnego (mówiąc brzydko) bydła jak w Kitchu.

I nie ma jak South Park o 5nad ranem :)

Wracając do przeszłości ...

Tak właśnie.W przyszłości należy jakoś bardziej uważać na to, co się robi ze zdjęciami- za duże zakręcenie w głowie i stracone pewne zdjęcia. Może nie jakieś super ale z Markiem i Honią. No trudno.
Powrót do przeszłości wywołany przez tradycyjną ciekawość...złe słowo- niemal wścibstwo Marka (tu powinna pojawić sie fotografia, jednak takowej nie posiadam już.. Niech to szlag!).
Zatem Marek...
Zawsze nalezy mi powtarzać(semper mihi dicendum est), że gdyby nie ten facet, w mojej głowie wszystko przedstawiałoby się zupełnie inaczej. Marek pokazał mi, że nie Gustaw-Konrad i Kopciuszek, ale szczerość nie radość i Monty Python i porno w każdej chwili i przyprawić to śmiechem. Zero tematów tabu. Do tego jego wieczna radość, że sie rumienię, duma, że już przestałam i zaskoczenie, że jestem dalej zdolna do tego (Mikołaj- sorry za szefa). Zboczeniec. No i jego skłonność do wyciągania spraw, o których nie tyle źle sie mówi, ale jakich nie chce się pamiętać, bo powodują opóźnioną reakcję: później się wszystko przypomina, później zastanawia, później boli.. Ale uwielbiam faceta. Plus, że po tym dół i myslenie i skype do Bratka- eh...fajny jest Bratek :) I dawno nie rozmawiało się z nim... Oooo, dawno, dawno.

Poza tym... Sesyjne klimaty. Mam nadz, że Kuri nie będzie zła za zdjęcia tu :) Ale tak właśnie wyglada student w czasie nauki- KAWA I PAPIER(os)Y






sobota, 16 czerwca 2007

Mead...

Nie chce mi się pisać. Zły dzień po wczorajszych rozmowach i wspomnieniach. Wkleje tylko zdjęcia. Z Placu Szczepańskiego- szkoda, że takie lokum wybrane bo mało tam ludzi, a ładnie wszystko wyglądało. No i muzyka oczywiście.












czwartek, 14 czerwca 2007

Mon amour avec moi :)

No więc powrót do -o dziwo- chłodnego Krakowa (ale tak było tylko wczoraj) ze 150minutami opóżnienia... Hm.... Cóż zrobić?
Najważniejsze jednak jedno- jest aparat :) Mam go i kocham całym swoim jestestwem. I zdjęcia zaczęły się znów tworzyć, w chwilach gdy nie ma nauki (czyli rzadko), towarzyszy mi na spotkanka z ludzikami. Bardzo to miłe zobaczyć i móc popstrkac, porozmawiać z Bl-kem z Cansas City, eh... wariactwa się zaczynają powoli.
Tadeusz za 17 dni- pilnie odlicza i cieszy się :) Ja zostałam gruźlikiem- ostatnio co wyjazd nad morze to powrót z gruźlicą, flegmą na płucach... Dziwne..
Sparrow... To, czego można się było spodziewać- znika gdy się myśli, że jest ok :)

Poza tym- oczywiście Free na powitanie z miastem. Już dawno te zdjęcia powinny sie tu znaleźć. Wnętrze w innym klimacie, cieplejszym, bardziej..hm... Może inaczej- z nieco wiekszą klasą :) Chill out przyjemnie gra..


Czy tęskni się za dawnym Free? Jak powiedział Paweł- dawne Free to My przede wszystkim, a że ekipa się nie zmieniła.. Inni barmani, ale można ich spotkać w Cafencji, więc nie strata tylko wzbogacenie o kolejną knajpkę.


wtorek, 5 czerwca 2007

Politycznie-społecznie odnoścnie Sobeckiej

Artykuł- wydaje mi się być nieco bez sensu: poruszony problem, sama kwestia wymyślona i ewidentnie wynikająca z braku zrozumienia założeń feministek, o których mowa na poczatku artykułu. Wyjęta z kontekstu wypowiedź wykorzystana w nagłówku chyba ma wzbudzić tylko spór i kompletnie zdenerwować co poniektórych. Taxt wygląda nastepująco:

. Sobecka: seks jest zły, bo nie rozwija
(teraz wszyscy się wkurzają, bo jak to? Ale czytajmy dalej)


"Każda kobieta i mężczyzna ma prawo do czerpania przyjemności z seksu, dostępu do bezpiecznej antykoncepcji i aborcji" - z takim hasłem zjawi się w przyszłym roku w Polsce pół tysiąca feministek z całej Europy. Posłanka Anna Sobecka już protestuje twierdząc, że... seks jest zły - pisze "Dziennik".
_ (no i super -jasne, że powinien być dostęp i swoboda decyzji. Ciężko, by zmuszać ludzi nie mających żadnych perspektyw na przyszłość, zero zaplecza finansowego czy jakieś urazy psychiczne do tego, aby wychowywali wbrew sobie dzieci, których nie planowali a tak się zdarzyło, że się pojawiły. Raz, że to kara dla dzieciaków żyć pod obieką -albo i bez niej- z ludzmi złymi na nie, że sie w ogóle na świecie pojawiły, bo dostępu do antykoncepcji nie było. Trudno się cieszyć z miłości fizycznej, gdy wisi nad głową obawa konsekwencji, a przecież nie będą się ludzie kochać tylko wtedy, gdy mają w planie płodzenie potomstwa. Feministki -chyba nie tylko one- mają tu rację. Czytamy dalej)


Przewodnicząca sejmowej Komisji Rodziny i Praw Kobiet Anna Sobecka z Ruchu Ludowo-Narodowego nie widzi w seksie nic dobrego. Według niej kobieta i mężczyzna nie są powołani do seksu, ale do życia rodzinnego. Dlatego takie hasła feministek uważa za bezsensowne.
_(Tu jawi się nam jakś hetera. Zdewociała kobieta mająca problemy z omawianym tematem w swoim życiu osobistym, ale z dalszej części textu....)

Według Sobeckiej, jeśli seks stawia się na pierwszym miejscu, to jest to hedonizm. Seks jest integralną częścią człowieka, ale musi być powiązany z uczuciami. Każdy człowiek ma swoje powołanie w życiu. Nie uważam, żeby czy kobieta, czy mężczyzna byli powołani do seksu. Są powołani do życia rodzinnego, do bycia ojcem czy matką. Ale nie do seksu samego w sobie - mówi posłanka w wywiadzie udzielonym gazecie.
_(No i jak tu się nie zgodzic z kobietą, kiedy ma rację?? Kurcze.. Sam sex jest niczym i szkoda na to czasu. Równie mechaniczny jak pies i noga od stołu czy też noga własciciela psa -no.. Smutne. Ale jak tu są uczucia to coś pięknego.)

Czyli, że seks sam w sobie jest zły? - dopytuje dziennik. Tak. Jest zły, bo nie rozwija człowieka, nie przynosi dobra, nie daje bliskości z drugą osobą. Seks powinien dotyczyć małżeństw. Łączyć się z miłością - podkreśla Sobecka.
_(I tu jest właśnie ta kwestia -nie ogólnie, ale sam w sobie zły, sam tylko dla siebie, dla chwilowej przyjemności. Wszystko ładnie pięknie, nieco zbyt idealistycznie, bo co z tego, że poninno tak być, skoro nie jest, ale jak tu się łączy .. ta sprawa z tym, co pod nagłówkiem pojawia się jako hasło przyszłorocznego zjazdu kobiet?? Jedno nie wyklucza drugiego. Sex nie musi od razu oznaczać dziecko, choć powinien oznaczać miłość... Zagadnienie i terść powyższego, sam problem.... z du..y.
Swoją drogą ciągle nie rozumiem tego, że miłość jest, a póżniej znika. To w moim pojęciu musiała być tylko fascynacja nie miłość, a co za tym idzie; pozwolenie sobie na używanie słów na wyrost, bez uwzględniania ich znaczeń, a to trudno mi niestety szanować. Dla mnie to jest po prostu kłamstwo w stosunku do drugiej osoby.)

To by było na tyle.
Sesja i nie ma czasu na pierdoły, nauka, czytanie, wywczasy w Rowach jeszcze :) Ale o bezpieczne, wiadomo że bez żadnych niespodzianek. I gut.

niedziela, 3 czerwca 2007

Stary Kleparz i Smoki w Krakowie

Dzień zaczęty pod hasłem- szukamy truskawek. Wyjątki nie przepadają, ale Iza.. Dobra, kierunek na Kleparz.


Hm...Z daleka tłum, babcie zewszystkim do sprzedaży na sobie -to jeszcze nic. Nie pamiętam kiedy widziałam coś takiego, jak tam. Wszystko się łączy tak, że nie wiem czy to już inne stoisko, czy ciągle to samo, babina chodzi i szepcze Spodnie za sześć, Spodnie za sześć, obok walczą o truskawki, pomidory, sukienki suszą się nad warzywami, majtają sznurki chust w ziemniakach, mały chłopiec chwyta w złączone dłonie wodę spływającą z umytej (pochlapanej?) sałaty (widok swoją drogą przepiękny -zamieszanie wokół niego a on zatrzymuje czas, czy może raczej odmierza go kolejnymi kroplami), pani z mięsnego wystawiła torby przed sklepem, okulary obok chleba, słodyczne wśród ziemniaków, Spodnie za sześć, Spodnie za sześć.. Można nabawić się lekkiej frustracji tym bardziej, jak nie lubi się ludzi -nie w takich ilościach; nie, gdy idzie się do przodu a siła wielu zatrzymuje Twoją rękę, nogi, gdzieś z tyłu; nie, gdy nie słyszy się własnych myśli albo gdy trzeba monotonnie powtarzać sobie Truskawki, Truskawki, by nie zapomnieć w hałasie celu swoich poszukiwań. Wydostanie się stamtąd -niesamowite uczucie wdzięczności dla Sił Wyższych, że pozwoliły nam przezyć.



Kraków.


Wygląda pięknie (może nie na zdjęciach. bo robione czymkolwiek, piękny sprzęt został w domu). Czuje się, że to miasto ma szczególną historię, widać to na każdym kroku -może trochę za dużo tych ozdób i przypomnień o uroczystościach, ale w sumie jak często jest 750lat lokacji? Minus, że za dużo turystów. Ale wytrzymamy.
Festyny rycerskie (skreślone od razu -choć zapewne fajne), koncerty (Rubik..bleee, Enio- Rowy..), Smoki.. Spotkane przypadkiem na Rynku, Poselskiej..

Malutkie





Prze-śmieszne




Fantastyczne, realistyczne.. No takiego to chciałabym w domu -wejśc do mieszkania i na dzień dobry taki Ktoś -respekt. Póki co jest mały smok witajacy gości. Nieco za miły. Ten poniżej odstraszyłby kogo trzeba.. Chyba..

czwartek, 31 maja 2007

Jeden do drugiego...

Autentycznie co dnia nic nie jest według planu, co dnia gdzieś, ktoś, jakoś, dłużej niż wg planu.. Za dużo chyba ludzi czasem i przez to każdy dzień podobny do innego?? Nie pamięta się co kiedy z kim? Jest pięknie- znajomi, rozmowy, wygłupy, śmiech -odpoczynek od nauki. Równowaga zachowana a jednak...
Co tam. Uśmiech i dalej biegniemy.

środa, 30 maja 2007

Takie tam...

Czyż nie jest czasem miło tylko popatrzeć na te miasto?

wtorek, 29 maja 2007

No i znów plany...

Tak właśnie -człowiek ponownie zaplanował sobie wieczór (czyli bez żadnych sensasji, chyba że uznać za takową przewracanie kartek w Patrologii) ale co się okazuje? Że ponownie wychodzi się, ponownie wraca jakoś o dziwnych porach, niekoniecznie na właściwe miejsce. Ale czy to źle? Ano w żadnym wypadku :) A teraz Rudi przyszła :) Wygląda kwitnąco i trzymamy za nią kciuki dziś :) Ludzie..Jest tak pięknie :)

Podejrzana kwestia, że człowieka rozpiera radość, choć w sumie nie bardzo ma ku temu powody. Ogrom nauki przeraża, towarzysko nie ma się tyle czasu dla tylu osób i tyle finansów ile by się chciało, finanse...eh..to temat rzeka, choć w krótkim Nie Istnieją można streścić wszystko, uczuciowo..Uczucia też Nie Istnieją ale w tym przypadku to błogosławieństwo. Zero zamieszania, niepewności, kombinowania czasu. No więc -reasumując- nie wygląda to najbardziej kolorowo a jednak dusza śpiewa, nogi rwą się do tańca, usta rozjeżdzają w jakimś nienaturalnym uśmiechu. Ale.. Czy to ważne? Nie istotne! Ważne jest tylko to, że nagle wszystko jest piękne. Światło ma się w sobie i emanuje nim na zewnątrz..
I chyba psychicznie coś jest nie tak. Człowiek zdrowy i normalny chyba się tak nie zachowuje. Ale.. :) Pięknie jest.
Dobra- czas się uczyć. Enio Moricone będzie grał na Rynku 7czerw, Parada Smoków się szykuje a mój aparat.. Nad morzem..No naprawdę cieszy mnie to, że może się dotlenić i nałykać jodu ale.. Powpychać się w tłum festynu z aparatem w ręce -bezcenne.

sobota, 26 maja 2007

Dzień Mamy ale.....Film na świeżo STAY

No więc Dzień Mamy- zapewne pamietała wiekszość o tym. Telefony, miłe słowa.. Eh..Miłe to. Mamom wszystkiego co najlepsze. Nie mają z nami łatwo :)

Pogoda idealna -ciepło, chmury, wiaterek, deszcz, burza. Pięknie :)

Teraz o filmie na świeżo. ZOSTAŃ -STAY.




Nieco w stronę Podziemnego kręgu, Pi.. O samej treści muszę jeszcze pomyśleć -pięknie ciężki temat pragnienia śmierci, wnętrza osoby planującej swoją śmierć. Z tym, że dla osoby nie wykazującej zainteresowania drugim człowiekiem, jego odczuciami, film może być..o niczym. A mówi dużo- o poczuciu winy, o sile i woli życia, walki, którą to siłę potrafi dać miłość, o tym, jak potrafimy stracić zmysły przez innego człowieka, zatracić siebie myśląc o kimś.
Musiałam aż spojrzeć na ściągi. Scenariusz Davida Benioffa- pana od 25.godziny. A mnie ten film również uderzył. Pan ma w planach na 2008 Wolverina i to mnie ciekawi- mimo, iż klimat zapewne inny będzie. Reżyser nie stwożył nic, co byłoby mi znane.
Ale z tego filmu -zdjęcia: Roberto Schaefer..Nie jak w Marzycielu- o nie, Czy jak w Monster's Ball? Hm... Nie. Najbardziej klimat Podziemnego kręgu właśnie, choć to nie jego dzieło. Ale kolory, fotograficzne ujęcia kamer, zresztą pojawia się tam motyw sztalugowej sztuki więc pewna równość musi być zachowana. Ciemne, chaotyczne ujęcia wzmacnia muzyka. Ta jest..idealna. Asche & Spencer. Element klasycznego, prostego fortepianu obok mechanicznych brzmień transowych. Krótkie fragmenty ścieżki dzwiękowej na tej stronie .

Co o samym filmie? Z rodzaju tych, które zostają małym kawałkiem w środku, tzn. nie możesz ich oceniać od razu, musisz najpierw poukładać wszystko, przemyśleć. Przez pół filmu trwało przekonanie, że finał będzie jak w Fight Clubie -że dwie postacie okażą się jedną : ego i alter-ego. Ale koniec jest inny. Zupełnie.
No i Kreacje. Ewan McGregor nie w słodkiej, komercyjnej roli jest..bardzo ok. Bardzo. Naomi Watts.. Podoba mi się jej kreacja ale.. Mam czasem wrażenie, że gra zawsze tak samo. Słodka ,niewinna ale wewnętrznie silna kobieta. No i Ryan Gosling. Ten facet nie dość, że ma niesamowite oczy (żadne spojrzenie nie jest wprost, otwarte, każde jest surowe i zakryte, ciemne) to gra.. Może i podobnie wyalienowany był w Fanatyku, gdzie pokazał niesamowitą osobowość aktorską, może w romantycznym Pamiętniku (Dzienniku? Notatniku?.. no nie pamiętam tytułów takich rzeczy) i w Zostań także. Wciąż jednak niesamowicie przykuwa uwagę, intryguje. Prawie jak Mój Jack Sparrow -niczego nie wiesz na pewno.

Niezłe kino. Do myślenia. Indywidualne -nie grupowe.

środa, 23 maja 2007

Chłodniej i kolorowiej...Zabawniej:)

Od razu żyć się chce człowiekowi :) Może z radości zaczniemy wyglądać jak ten na zdjęciu? Tyle szczęścia daje towarzystwo innych :) No jest po prostu prze-piękny :)



Tak poza tym to sensacyjna wiadomość- Czterej Pancerni wracają od 3czerw do TVP. No i zamieszanie wokół tego: czy zakłamany historycznie i może by tak komentarze wprowadzić (a może tak wszystko historycznie prostować? Przygody Indiana J.., Piratów, Kod DaVinci, Troję). Czy nie może istnieć coś tylko po to, by dawać samą przyjemność oglądania bez wpychania tego w ramy edukacji? To jedno, a poza tym.. Rany, czy naprawdę co sezon będzie się maltretować ludzi powtórkami? Ci, co pracują albo mają zajęcie nie cierpią ale.. No naprawdę, jakby nie było nic innego do oglądania. Wiekszy entuzjazm zyskałoby wyemitowanie produkcji offowych, nagradzanych tu i tam, albo polskich filmów, które w festiwalowych eliminacjach poodpadały. Może to i nowości by były dalekie od przyciągających Szklanych pułapek i Terminatorów (choć zależy kogo to przyciąga -ja takich nie znam), ale byłoby to coś innego. Przy dobrze poprowadzonej kampanii reklamowej zwróciłoby to uwagę widzów. I wydaje mi się, że niszowi filmowcy mimo wszystko woleliby zobaczyć swój film na wizji, mieć świadomość, że efekt ich pracy zobaczy większe grono, że może on kogoś poruszyć, obrzydzić, wywołać krytykę. Naprawdę chyba lepiej pokazać coś za bezcen ale mieć szansę na dostrzeżenie, na wywołanie pewnej reakcji, niż po czasie spędzonym na planie wiedzieć, że teraz już nic z tym nie będzie- film poszedł do szuflady, wszyscy o nim zapomną. Ale nie -u nas powroty do przeszłości.

Poza tym..Budynek z banerem reklamowym. Owija lokale mieszkalne, zasłania okna- ciemnica w środku.. Zamknięcie ludzi w puszce. Debilizm


A tu ujęcie jak do Fantastischen Vier -Iceman :) Ale to teatr w Nowym Yorku.


I na koniec coś..Prostego, bardzo prostego, surowego, bez ostrych kolorów ale.. Bułgaria gdzieś tam. To nie istotne zresztą. Wygląda jak..uwięzienie człowieka w twardej szarości, w smutku. Z tym, że dziecko z zawiętym wyrazem twarzy i czerwona koszula dają nadzieję, że nie da się ograniczyć tego, co mamy w sobie. Mimo wszystko omnia mea mecum porto :)

wtorek, 22 maja 2007

Mumbai Theme Tune

To taka piękna rzecz, w której od razu się zakochałam we Free :)


A tu wykorzystane w filmie Lord of War. Wiedziałam, że znam to z filmu, pan we Free tez tak kojarzył, ale z jakiego? no i znalazłam :) Pieknie zgrane z dzwiekiem zdjęcia.

No i... Wiosna......

Tak właśnie. Widać to na każdym kroku, czuć każdym kawałkiem skóry. Człowiek siedzi sobie na łące..W takich chwilach oddałby wszystko za morze- chłodny powiew, kochane fale, piasek, zapach wody.. Pod względem czasu to już nie długo, tylko wiele spraw trzeba załatwić ZANIM. Co tu dużo mówić; od ich powodzenia zależy być albo nie być. Ale damy radę, tak? Zapracowanie urosło do tego stopnia, że człowiek widzi słońce przez okno- w upale na dworze nie bardzo można się uczyć, rozłożyć z papierami, chyba że chce się pózniej biegać za nimi, mieć na nich plamy po przypadkiem (albo i nie) zgniecionych owadach. Ale po co się pchają same? Ich wina.

Czekają Rowy, czyli przede wszystkim praca, ale i zbiorowisko oryginałów, dziwnych postaci, zabawa, imprezy, rozmowy, nowi ludzie, Jack Sparrow i Tadeusz, jak się dziś dowiedziałam. Zatem- pełnia szczęscia :) No bo cóż- jak tu nie uwielbiać facetów, z którymi można non stop rozmawiać o wszystkim i którzy niczego nie chcą (miejmy nadzieję). Bo najgorzej to mieć dobrego znajomego i utracić go przez coś więcej. Wtedy Tamto znika bezpowrotnie. Szkoda czasu dla takich ludzi, dla których wszystko jest tymczasowe. No chyba, że to Mój Jack Sparrow- znika gdy nie powinien, gdy godzisz się z myślą, że na niego liczyć nie można i cieszysz się, że już spokój od niego, to wówczas pojawia się i uważa to za oczywiste. No a pózniej znów znika... I wraca.. Wbrew temu, co niektórzy sądzą, nie mam zamiaru wiązać się z tym człowiekiem. Starczy.

Morze by się przydało. Zabiera złe myśli. Przypływa i zabiera, przypływa i zabiera.

Dziś dzień na łące z nauką. Tzn dzień.. Pół godziny wytrzymalam:) Nie jestem typem plażowego leniwca- leżaka :) Nie ma gorszego marnotrawstwa czasu, niż łaka, słońce i ksiązki. Nie idzie się skupić. Człowiek zaczyna się zastanawiać, marzyć, rozmyslać, cieszyć ze wszystkiego. Można zapomnieć o nauce. A czas sesji nieubłagalnie się zbliża.

Ale elementy opalania- zaliczone :) W końcu :)

Nagrody Roku :) Politycznie

Bardzo fajny mail- przesłany przez Kurkę:) tak cudny, że trzeba się podzielić :)

* KOBIETA ROKU* -za całkowite oddanie się partii.*
* CZŁOWIEK ROKU* - Człowiek pierwotny, w którego istn Aneta Krawczyk ienie nie wierzy
Maciej Giertych.*
* WYDARZENIE ROKU* - Polskie smaki, czyli koalicja kartofli z burakami.*
* BUBEL ROKU* - test DNA, który potwierdził, że Łyżwiński nie jest w
stanie zrobić nic, co ma ręce i nogi.*
* PARANOJA ROKU* - Szukanie przez cały naród pracy dla Kazimierza
Marcinkiewicza.*
* ZWIERZĘ ROKU* - Irasiad - zwierzę odkryte przez polskiego prezydenta.*
* CWANIAK ROKU* - Listkiewicz, dymisjonarz polskiej piłki, który nawet
wrzątkiem nie daje się odkleić od stanowiska.*
* ZA STAN UMYSŁU* - Min. Anna Fotyga - żeńskie alter ego Kononowicza.*
* ZBOCZENIE ROKU* - Pociąg do Włoszczowej*.
* NUMER ROKU* - Szczęśliwy numerek w pokoju Leppera.*
* PAW ROKU* - Nowatorskie wykonanie hymnu przez premiera Kaczyńskiego z
tekstem "z ziemi polskiej do Wolski".*
* CIOS ROKU* - Cios zadany przez partyjnych kolegów Danucie Hojarskiej,
kiedy okazało się, że jako jedyna posłanka Samoobrony nie była ona przez
nich molestowana seksualnie*.
* NARZĘDZIE ROKU* - Renata Beger - najbardziej wypasiona nagrywarka.*
* IV RP HAPPENING ROKU* - Wyniesienie przez doniesienie czyli ingres abp.
Wilegusa (ps. Grey).*
* OFIARA ROKU* - Rokita - pierwszy diabeł upokorzony przez kaczora
Donalda.*
* KICZ ROKU* - Piotr Rubik - Mozart z Kołomyi*.
* MARTYROLOGIA ROKU* - Kaczyński otoczony w stoczni przez 38 milionów
zomowców.*
* UNIK ROKU* - Tratatajka weimarska czyli prezydent, który wziął sobie
(ro)zwolnienie od Trójkąta.*
* POWIEDZENIE ROKU* - "Żadne krzyki, płacze nas nie przekonają, że białe
jest białe, a czarne jest czarne" - jako wyraz spóźnionego poparcia
Jarosława Kaczyńskiego dla apartheidu.*
* SKANDAL ROKU* - Matura dla każdego, ale nie dla Majewskiego.

Kategorie dodatkowe:*
* PERSPEKTYWA ROKU* - "Żeby nie było niczego" (z programu wyborczego
* Krzysztofa Kononowicza)*
.
* SUKCES ROKU* - Pojmanie bezdomnego Huberta H.*
* CATERING ROKU* - Wieśmak z dostawą radiowozem do pociągu.

niedziela, 20 maja 2007

O zgrozo...Gdzie ja mieszkam??

Chyba jestem na etapie przeglądania wiadomości prasowych. Takie to piękne. Korea Północna i Południowa zbudowały sobie wspólną kolej, może z czasem dojdzie tam do jakiegoś większego porozumienia -w końcu kolej jest duża i waży konkretnie, większe rzeczy przyjdą z czasem..?
W Himalajach Turcy i Niemcy budują Arkę w proteście przeciw obojętności rządów na zmiany klimatyczne. W ten sposób chcą zaznaczyć, że pewne działania są potrzebne- i słusznie. Swoją drogą ciekawa ekipa -w Niemczech tylu Turków.. Arkę sobie budują. Na Zdrowie. A u nas? Znów niestety trzeba złapać się za głowę i krzyknąć O La Boga!! Wczoraj PiS i LPR a dziś SO... Eh.. Wstyd..

prokurator pisze coś, z czego można wnioskować, że Popecki siedzi tylko dlatego, że Krawczykszukaj zeznała, że Popecki wie, kogo Łyżwiński zgwałcił, tylko nie chce powiedzieć. (...) Popecki tego po prostu nie wie - mówił w Katowicach Lepper.

Czy naprawdę nie ma poważniejszych problemów?? Albo jakichs pozytywnych rzeczy? Czy tylko, że Doda zmieniła tatuaż bo skoro Radzio zniknął... To co? To ona nie wiedziała, że wszyscy znikają? Skończony idiotyzm robić sobie taki tatuaż. Po hebrajsku.. Szkoda, że nie po mandaryńsku..
Jak dobrze, że mam normalnych znajomych i Jacka Sparrowa, mimo wszystko.

Moja miłość :)

Nie bardzo można spać- a czemu? Kto to wie..Tak własnie bedzie wyglądał mój aparat. Tzn już tak wygląda tylko czeka na mnie :) Marzenia się spełniają i to jest najpiękniejsze.
Trochę trzeba było poczekać ale.. Będę mogła biegać z aparatem, znów wszystko uwieczniać.

I na pewno nadal będą rzeczy mogące wybić z rytmu i szczęscia ale.. Cóż one znaczą wobec 6,2pix i 12zoom opt? Najważniejsze, że w końcu jest i czeka. I nie zniknie :)

sobota, 19 maja 2007

Pikieta... Gdzie ja żyję!!!

Czytam to i co roku jestmi wstyd, że żyję w takim państwie. Same fobie są tu hodowane i niestety, ale okazuje się, iż rządowa reprezentacja naszego kraju ma swoje uzasadnienie- w postaci małych osób i zaściankowej mentalności pomimo wykształcenia oraz przy jego braku. Takie zdjęcie jak te poniżej chyba można wieszać w klasach- ale ku przestrodze.


Tutaj artykuły. Po prostu..aż przykro.

Raport specjalny
Parada Równości, Marsz dla Życia Sobota,19 maja 2007
.Pod hasłem "O tolerancję dla tradycji" odbyła się po południu przed budynkiem Sejmu pikieta przeciwko wyruszającej z tego miejsca Paradzie Równości. Członkowie MW skandowali m.in. "Chłopak dziewczyna, normalna rodzina", i "Kolorowa tęcza - znak zboczeńca".
.Członków Młodzieży Wszechpolskiej (MW), których było około 150, od uczestników Parady oddzielała policja.
.Po raz kolejny mamy do czynienia z obsceniczną paradą homoseksualistów, dążących do zburzenia porządku i ładu publicznego - powiedział dziennikarzom prezes MW Konrad Bonisławski. Zapewnił, że pikieta ma charakter pokojowy.
.Bonisławski tłumaczył, że pikietujący afirmują wartości bliskie zdecydowanej większości Polaków, czyli normalną rodzinę składającą się z kobiety i mężczyzny. Jak zaznaczył, zachodni politycy, którzy przybyli na paradę, uważają, że w Polsce panuje nietolerancja wobec homoseksualistów. Jeśli w naszym kraju jest jakaś nietolerancja, to tylko wobec normalności - ocenił.

.Członkowie MW trzymali transparenty, na których widniały napisy, m.in. "Zatamuj paradę dewiacji", "Homoseksualizm zaprzeczeniem miłości" i "Dziś parady - jutro adopcje". Skandowali także hasła: "Chłopak dziewczyna, normalna rodzina", "Stolica Polaków nie dla lewaków" i "Kolorowa tęcza - znak zboczeńca", "Warszawskimi ulicami idzie marsz ze zboczeńcami".
.Do manifestantów dołączyła grupa kilkunastu członków Narodowego Odrodzenia Polski trzymających transparenty: "Zakaz pedałowania".

.Pod Sejmem doszło do przepychanek z policją, gdy niewielka grupa pikietujących próbowała się zbliżyć do uczestników parady. Policja zatrzymała pięć najbardziej agresywnych osób. Inna kilkunastoosobowa grupa protestujących ruszyła spod Sejmu ulicą Wiejską w kierunku Pl. Trzech Krzyży. Osoby te zostały otoczone, wylegitymowane przez policjantów i pilnowane po zakończeniu pikiety, do czasu oddalenia się Parady Równości.
.Pikieta zakończyła się, gdy uczestnicy Parady Równości wyruszyli spod Sejmu w kierunku Pl. Bankowego. (reb)



Druga strona-ta dobra w moim odczuciu-choć wydaje mi się zbędne manifestowanie potrzeby zrozumienia, gdy ono jest, gdy kluby gejowskie są oblegane i cieszą się popularnością, gdy wśród tylu ludzi (wszystkich moich znajomych w każdym razie) inna orientacja sekxualna spotyka sięz całkowitą akceptacją. Choć wiem, że są sytuacje, gdy krzywdzi się ich i szykanuje, co utrudnia życie.

Pokojowa Parada Równości z drobnymi incydentami
.Około 4 tys. osób wzięło udział w Paradzie Równości, zorganizowanej przez środowiska gejów i lesbijek. Demonstracja przebiegła pokojowo, choć jej przeciwnicy próbowali ją zakłócić. Interweniowała policja, zatrzymano kilkanaście osób.
.Parada Równości - jak mówili jej organizatorzy - ma przypominać o tym, że prawa człowieka są uniwersalne i przysługują wszystkim, także przedstawicielom mniejszości seksualnych. W pochodzie maszerowali m.in. członkowie Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury w Polsce, Kampanii Przeciw Homofobii oraz przedstawicielki środowisk feministycznych, politycy.
...."Homofobia stop"
.Parada przeszła ulicami: Piękną i Marszałkowską do placu Bankowego. Jej uczestnicy nieśli ze sobą tęczowe transparenty, tablice m.in. z hasłami "Homofobia stop" i balony. Skandowali hasła: "Polska wolna od faszystów" i "Tu się leczy nacjonalizm". Na czele Parady jechała kolorowa platforma z głośnikami, z których rozlegała się muzyka.
.Wśród manifestujących można było zobaczyć m.in. posłów lewicy Ryszarda Kalisza, Joannę Senyszyn i Jerzego Wenderlicha. A także zagranicznych polityków, m.in. liberalnego posła z Holandii Borisa van der Hama, niemiecką posłankę z Partii Zielonych Claudię Roth i szwedzką minister do spraw europejskich Cecilię Malmstroem.
.Uczestnicy mówili, że przyszli, by okazać solidarność z gejami i lesbijkami i przekonywali, że parada to nie promowanie homoseksualizmu, ale przejaw tolerancji. Robert Biedroń z Kampanii przeciw Homofobii uważa, że parada jest wyrazem wsparcia nie tylko dla homoseksualistów w Polsce, ale również w innych krajach byłego bloku wschodniego - m.in. na Litwie i w Rosji. Według posła SLD Ryszarda Kalisza, parada miała pokazać, że wszyscy ludzie są równi, a w Polsce jest szacunek dla mniejszości.
....Drobne incydenty
Jak powiedział rzecznik komendanta stołecznego policji, Mariusz Sokołowski, odnotowano jedynie drobne incydenty. Przed Sejmem policja zatrzymała pięć osób, które próbowały przedrzeć się przez kordon w stronę uczestników parady. Doszło - tak mówią świadkowie tych zdarzeń - do uderzenia funkcjonariusza, te osoby odpowiedzą przed sądem za swój czyn - powiedział rzecznik.
.Następnie na placu Konstytucji kilkanaście osób protestujących przeciwko paradzie zostało usuniętych przez policjantów z jezdni, gdzie się położyli, aby zablokować trasę przemarszu. Te osoby zostały przeniesione na chodnik i otoczone kordonem policji. Następnie przewieziono je do komendy rejonowej policji w Śródmieściu i prawdopodobnie zakończy się to postępowaniem mandatowym - dodał Sokołowski.
.Nad bezpieczeństwem manifestujących czuwało kilkuset funkcjonariuszy i policyjny helikopter.
...Dni Równości
Parada Równości jest częścią trwających w Warszawie od 12 do 20 maja Dni Równości, w ramach których organizowane są wystawy, koncerty, festiwal filmowy i konferencja naukowa nt. emancypacji i dyskryminacji.
.W sobotę o godz. 19 w jednym z warszawskich klubów odbędzie się koncert i gala, podczas której wręczone zostaną "Hiacynty" - nagrody Fundacji Równości za zasługi na rzecz tolerancji i równouprawnienia. W tym roku laureatami zostali m.in. niemiecka posłanka Claudia Roth, aktorka Krystyna Janda oraz teolog, b. dominikanin Tadeusz Bartoś.
.Parady Równości organizowane są w Warszawie od 2001 roku. W 2005 roku władze Warszawy zakazały parady motywując to względami bezpieczeństwa. Zakazały także niektórych z kilku wieców, które miały zastąpić przemarsz.
.Na początku maja tego roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał, że zakaz naruszył Europejską Konwencję Praw Człowieka. Trybunał uznał, że władze Warszawy złamały zagwarantowane w art. 11 Konwencji prawo do zgromadzeń i pokojowego wyrażania poglądów, a także zakaz wszelkiej dyskryminacji (art. 14) i prawo do skutecznego środka odwoławczego (art. 13).

Na zakończenie zdjęcie- czy nie mogłoby być tak pięknie jak na nim?? Bez zahamowań, z radością biec do przodu?

Nagły atak paniki...

Właśnie to jest taka chwila, że powinno się wyjść, zobaczyć z ludzmi i ..Ale ludzie już byli dziś i ileż można i natura pustelnika się odezwała i.. I teraz człowiek chce posiedzieć sam w końcu, tyle ma do roboty (w końcu, jak by nie było, sesja) a jedyne co jest w stanie zrobić, to odczuwać lęk, czy nawet nie lęk ale zaciskającą się pętlę. Taki okropny moment, gdy mam wrażenie, iż moje życie się skończyło, że nic już mnie nie czeka poza beznadziejną walką o beznadziejne i nic nie warte sprawy. Nagły atak paniki... Czasem chciałabym mieć znów 20-22 lata i bawić się tylko. Fakt- w moim przypadku to już było zarabianie na studia ale..jakoś presja była mniejsza. Teraz.. Pętla się zaciska. Nie ma sponsoringu dla moich zainteresowań- tylko harówka, płacenie krwią i arytmią serca i anemią za stres, za ciągłe staranie się, by zdąrzyć, by dać radę, nie poddać się. Chciałabym martwić się tylko o to, jak pogodzić znajomych,ukochanego i zainteresowania a nie o to, by mieć czym zapłacić, zdąrzyć zaliczyć bo póżniej praca i nie będzie już kiedy, jeszcze napisać pracę a tu nie ma jak, jeszcze zapłacić znów za coś.. Chciałabym nie martwić się o pracę pózniej, po tym wszystkim, co zresztą łączy mnie z całym Szóstym Piętrem i Pół..
W chwili obecnej cieszę się tylko z tego, że będzie mój aparat (choć czy dam radę zaplacić od razu, czy zgodzi się bym zapłaciła trochę pózniej..). Cieszy mnie też to, że o nikogo nie muszę się martwić na codzień. Wtedy...schizofrenia byłaby chyba -skłonność, by się poświęcić i by druga osoba nie czuła się zapomniana obok tego, że wazniejsze rzeczy mam na głowie. Mój Jack Sparrow.. Dobrze, że daleko, naprawdę komplikacji to mi wystarczy. Niech będzie tak, jak jest. I zrozum Kochany do karnej ciasnej, że ma być tak, jak mówię. Że NIE. Chciałabym być mała, móc powiedzieć mamie, że brakuje mi na to i na to i mieć upragnioną rzecz, być jedynym dzieckiem. Chciałabym?... Ale czy doceniałabym wtedy wszystko co osiągam z takim trudem? Czy szanowałabym innych? Pewno wykorzystywałabym ich i wyrzucała pózniej. Byłabym typem człowieka, jakiego nienawidzę. A tak... Bagienek Bagroski :) Dobra- atak mija. To nie był pozytywny wpis. A teraz zabierzemy się do nauki znów.

A

Się zdenerwowałam Tu jest link dlaczego, a poniżej kopia bym mogła to skomentować i obsmarować jak tylko będę mogła.

Politycy: nie ma podstaw do demonstrowania odmienności seksualnej
IAR - dodane 1 godzinę i 42 minuty temu
Julia Pitera
(fot. wp.pl / Konrad Żelazowski)

Politycy PO, Samoobrony, PiS i LPR, goszczący w "Śniadania politycznego Trójki", wyrazili przekonanie, że nie ma potrzeby demonstrowania na ulicach swoich skłonności seksualnych. W ten sposób skomentowali zaplanowane na sobotę i niedzielę Paradę Równości i Marsz dla Życia i Rodziny.

Posłanka PO Julia Pitera powiedziała, że nie widzi podstaw do demonstrowania odmienności seksualnej. Pitera, która była gościem "Śniadania politycznego Trójki" zastrzegła, że nie jest niechętna środowiskom gejowskim i szanuje ich prawo do demonstrowania. Zaznaczyła jednak, że w dzisiejszej paradzie równości nie weźmie udziału. Zauważyła też, że kwestie światopoglądowe nie powinny być manifestowane w taki sposób. Julię Piterę poparli inni goście Trójki: europoseł Ryszard Czarnecki z Samoobrony, poseł Adam Bielan z PiS i Wojciech Wierzejski z LPR.

Parlamentarzyści koalicji rządowej wezwali jednocześnie do udziału w "Marszu dla Życia i Rodziny", który przejdzie Traktem Królewskim do Rynku Nowego Miasta. Ma to być manifestacja przywiązania do wartości rodzinnych i poszanowania życia każdej osoby od poczęcia do naturalnej śmierci. Marsz został zorganizowany w odpowiedzi na Paradę Równości, zorganizowaną przez środowiska homoseksualne i lewicowe.

Poseł SLD Ryszard Kalisz powiedział, że weźmie udział w Paradzie i wyraził pogląd, że w Polsce naruszane są prawa homoseksualistów. Zauważył, że na dzisiejszą Paradę przyjeżdża wielu gości z zagranicy.

Tymczasem Wojciech Wierzejski zapowiedział, że weźmie udział w kontrmanifestacji. Zaznaczył, że będzie protestować przeciwko związkom małżeńskim gejów i ich prawu do adopcji dzieci. Podkreślił, że przywiązanie do wartości rodzinnych jest dla niego bardzo ważne. Dodał, że nie jest to manifestacja LPR czy Młodzieży Wszechpolskiej, i że mogą w niej wziąć udział wszyscy, którym leży na sercu poszanowanie życia i rodziny.

Adam Bielan z PiS zauważył, że mówienie o szykanach w stosunku do homoseksualistów jest niedorzeczne. Polityk Prawa i Sprawiedliwości zaznaczył, że w Polsce nic złego gejom i lesbijkom się nie dzieje i że sprawa rzekomego naruszania ich praw jest wykorzystywana przez lewicę w grze politycznej. (sm)
Film The Dust. Mimo ,że z 2001roku to na Mininovie nie istnieje. Ale i tak w końcu go zobaczę. A co mnie w nim chwyciło? Że w pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi- elementy westernu, akcji współczesnej, krajów bałkańskich czy czegoś podobnego.. I co jest tematem? No i oczywiście muzyka-eh..Na to patrzę zawsze :)
Ten znaleziony przez przypadek z kolei, rozjaśnia kilka wątpliwości i przybliża fabułę-ale szkoda, że jest lektor


No i kolejny film, który już jest i..z powodu nasuwających się skojarzeń z J.Bournem chciałabym to zobaczyć- przyciemnione zdjęcia, poruszanie się po omacku, starcie odmiennych postaw.. Wygląda ciekawie

piątek, 18 maja 2007

Na jednym się nie kończy...


Człowiek planuje cywilizowane spotkanie, takie małe, krótkie ale -jak powiedziałby Paweł- plany zawsze muszą się zje..ć. Czemu tylko piłkarzyków nie było? Na bilard się nie obrażam :) I pięknie- noclegownia się tu robi, melina z winami po szufladach chowanymi (to co, że było niedobre, ale z Hiszpanii).. Do 4.. To chyba nadrabianie juwenalii czy czegoś.. Tomasz- trzymam kciuki, dasz radę :) Wiedza w licznych procentach wypełnia krew Twoją.
Tyle na razie- bede walczyć nadal z YouTube.

Trochę czasu pózniej.. Cóż... Ja z YouT póki co przegrywam ale wykombinuję pomoc :)
Ale ale- ja przegrywam, za to Tomuś.. Wygrał. no w sumie co to nie on :) Bo Tomuś po zabawie do 4 nad ranem, po niecałych czterech godzinach snu i bez czytania 270str do egzaminu, poszedłszy (ciekawe czy to jest dobrze napisane) na ów egz z polityki (politologii- no nie pamiętam ale równie skomplikowane jedno i drugie dla mnie), no więc poszedłszy, co mógł zrobić innego, jak tylko zdać? No i zdał. Gratulujemy Towarzyszu :)

czwartek, 17 maja 2007

Grrrr..........

No po prostu......... To jest limk do pieknej japońskiej piosenki z Gedo Senki
Ale niestety nie umiałam umieścić samego okienka w centrum- tylko na boku strony- byłoby do przezycia gdyby jedno a nie 3-4 wyskakiwały. Tak się składa, że osoba która mogłaby mi w tym pomóc... Nie rozmawiam z nią. I dobrze. Dobra- bo trzeba ucekać, nie ma czasu.

środa, 16 maja 2007

Versare in..multis sentibus

Tak właśnie- liczne myśli. Rozmyślania może raczej? Człowiek wychodzi z pociągu, gdzie mimo, iż o nic nie prosił, spotkał się z niezwykłą życzliwością i pomocą samą z siebie się rodzącą (no kto by pomyślał, że coś takiego jest możliwe jeszcze) i na powitanie uderza go zaduch Krakowa. Każda komórka ciała krzyczy wówczas- ja chcę nad morze!! No, ale morza nie ma. Są rzeczy, których nie chce się pamietać ale -o dziwo- nie budzą emocji. Człowiek dojrzewa i widzi to, co z góry było pomyłką i znów dostrzega rzecz, która była zawsze? Sama świadomość jej istnienia jakoś uspokaja. Niczego więcej się nie szuka.
Kraków.. Znajomi, śmiech, szalony napęd i energia przywieniona znad morza, od nienormalnych pracowników, od roztańczonego Mojego Jacka Sparrowa o oczach Vigo Mortensena.. Zawsze kochałam żyłki na jego dłoniach, przedramionach.. Ale Jack i Eliza nie będą razem :) Wracając do myśli wcześniejszej (no multum ich jest) to energia, niesamowicie pozytywne nastawienie, siła w środku, niezależność i swoboda :) I to, że podejmuje się decyzje dla siebie nie zmieniając swojego świata dla kogoś innego, kto jednak nie docenia i sam nie zmienia nic, zatem - wolność :) Pamietaj, że nigdy nikomu nie nalezy ufać.
Film. Ok, nie ma czasu obejrzeć ale poczytać można- eh..mój żywioł :) Ściśle tajne, Piraci..to w planach. Ciągle zalegam z dawnymi recenzjami a doszły kolejne- Notatki o skandalu,

poniedziałek, 7 maja 2007

Po pracy - poniedziałek

W zawieszeniu.. Oczywiście plany był, że jadę w sobotę, ale parę spraw opóźnia wyjazd na wtorkowy wieczór.

ROWY... No kto by pomyślał...Z maczetą w sercu jadę do Rowów z głową pełną wspomnień złych i zaciętości, że w razie czego maczeta w ruch i ranimy piromanów. I co? Naprawdę dawno się tak świetnie nie bawiłam jak w Rowach- wyśmiałam wszystkie smutki, wszystko stało się obojętne, wytańczyłam z piromanem. Taa.. Czy można nazwać postępem to, iż nie okazuje się agresji wobec kogoś? Że jest się w stanie z nim normalnie rozmawiać i śmiać ze wszystkiego? Fakt, problem rodzi się, gdy pojawiają się rzeczy...trochę nieplanowane, ale...nic już nic nie znaczy- tego się nauczyłam- a uczę się od najlepszych :) Trzeba tylko bardzo uważać, by pewien sen nie okazał się znów proroczy.. No...bo wtedy załamanie chyba.
Rowy...Dystans do wszystkiego, człowiek oddala się od problemów z uczelnią, z utrzymaniem, nie widzi kojarzących się miejsc (Muzeum Narodow, świateł), nie boi się spotkać pewnych osób, a ma za to mnóstwo bardzo starych wspomnień, śmiesznych skojarzeń, wiele lat śmiechu za sobą i ... jest tak dobrze, mimo wszystko tak bezpiecznie, choć człowiek był przerażony tym, co będzie. Może to tak, że złamane serce kocha bardziej następnym razem, ale złamane ponownie nie potrafi czuć już niczego? A Może jest tak, że pewna rzecz -mimo pewności, że jest prawdziwa- przegrywa z tym, co było zawsze? Może to świadomość bezsensu tego, co było? Tego,że zrobiło się coś, o czym się wiedziało, że nie jest dobre? Bagienek Bagroski- czemu Ty nie słuchasz tego wewnętrznego głosu? Nie daje się ludziom szansy wariacie !! Kocha się mimo wszystko, nie za coś? Nie gdy jest fajnie, ale gdy wszystko się wali? Nie wiem. W Sumie...Założenie, że nie umie się już czuć, zdecydowanie bardziej mi odpowiada. I Dobrze mi z tym.
Kolejna rzecz- Amelka. Fakt, że nigdy nie widziałam tak małego dziecka (3tyg) ale to taki patyczak śmieszny :) Wszystko takie małe i takie chudziutkie. Niesamowite jest to, że takiego małego człowieka trzeba nauczyć całego świata, wartości, szacunku dla innych, miłości. Niesamowite, że to małe jestectwo budzi tyle bezwarunkowego uczucia- nie wywołanego, bo fajnie, bo miło, bo mam coś z tego (chyba, ze jako profity można policzyć śmierdzące kupy i obawę, by nie zrobić krzywdy). Kocha się to małe za to, że jest. Ideał miłości. Poświęcenie i odpowiedzialność bez egoizmu.
Przeziębienie, krtań, ale do lekarza to ja się nie wybieram- o nie :)
Szkoda, że Tadeusz nie mógł przyjechać, Ale Tomuś, Quachu, Młody, Adam z Jolką, Marcin i o dziwo piroman.. Pani Ewa księgowa.. Piękny czas. Bieganie z wiertłem, rozmrażanie halibuta wielkiego jak A3 w mikrofalówce A5 "Niech się kur.. pokręci" (Quachu- to było piękne!!), Piekarz szukający nie tego co trzeba, zamówienia nie takie co trzeba, Szeryf gubiący okulary co uświadamia sobie po 20godz..Eh..Alkohol nie popłaca :) Przerażające sam na sam z Werką i Kają, słodkie usypianie ich, wpieniające wejście kogoś do mnie do łazienki, gwizdanie i cała akcja później.. Tak niewiele człowiekowi do szczęścia potrzeba :) Jak cytrynka uderzająca o rybkę, jak działająca śmietana i uśmiech umorusanych chłopaków i ...to ze ktoś przytulił- mimo, że się tego nie chciało. Wiadomo jednak, że O Nie! -w żadnym wypadku nie ma powrotu do przeszłości i nie muszę się bać.
Teraz znów Kraków.. Po co człowiek ma tam jechać? Jedzenia tam nie ma- nie to co Rowy, martwi się o rachunki- nie to co Rowy, musi się uczyć i sprężać na coś, co nie daje nic- nie to co Rowy, gdzie wysiłek daje kasę. W Krakowie znów skojarzenia i..pewien poziom agresji zaistnieje znów, nagłe ataki paniki będą zdarzać się częściej.
Plus wszystkich sytuacji tego minionego czasu? Zmiażdżone serducho nic nie czuje- obojętne mi więc, co się ze mną stanie :) Niczego nie chcę, rezygnacja ze wszystkiego- i tak mi jest dobrze.

wtorek, 24 kwietnia 2007

Poniedziałki...Nie lubię??

Jak zwykle dzień kompletnie nieplanowany i od rana spisany na straty, okazuje się wypełniony jakimiś dziwactwami:) I pięknie jest :)
Regina przyjechała. Oczywiście każe czekać na siebie pół godziny (szalenie nie lubimy jak ktoś się spóżnia) ale tak śmiesznie-piski, uściski (o rany...) Pięknie jest. Tylko, że moja pamięć jak zwykle ma problem z przypomnieniem sobie tematów- a się tak uśmiałam wczoraj... Bo Regina musiała się wykazać uczciwością i -mimo, że mogła- nie wyrwała książek z okładek w austriackiej bibliotece.. No...Jakże mogła tak... Qura też....co to ona mówiła.. Zresztą-starczy, jak się zachowuje i jak wygląda (tu rację przyznać należy Mańce Zelocie). Rozmowa telefoniczna z Manią... I jeszcze z Manią przez komórkę równocześnie... Mania- Żyd jeden- jest tu i nie dzwoni (dobra, ja też nie), no ale.. I tak fanie po czasie posłuchać co to ona znów wymyśliła.
Alex rozmawia po polsku (łamanym polsku) ze mną i ja czasem Ich verstehe nicht :) Ale co tam. I pobawiłam się aparatem. Gut, gut :)
Pieknie z Pawłem- no to już jest...chodząca ironia i złośliwość i chamstwo, które ni stąd ni z owąd (jak to wyrażenie się pisze to ja pojęcia nie mam i wybaczyć mi proszę) które nagle pokazuje taką...troskę i zainteresowanie..Elementy współczucia? Hm... Tak czy inaczej to mały złośliwiec i nie lubię go- ooo tak...Nie lubię go. Co zreszta wzajemne i na kilometr odczuwalne :) Ale wybaczam mu. Co by nie było- w imię starych czasów Dąbia i powrotów na pieszo z Free.
Nawet Korp Josef kochany- no namawiać do dezercji i by nie było nawet gdy będzie.. Stateczność i powaga ze znudzeniem mixtet :) Prawie zasnęłam ale.. Mily to Szanowny Pan.

Czy ja wczoraj widziałam jakiś film?? Nie raczej. Mam zaległości, by opisać wcześniejsze ale zrobię to. Oooo- i znalazłam cudny blog. Szukać go chyba należy pod The Argentina Adventure? Popatrze i dam link- dla mnie samej nawet :) eh...zobaczyć Brazylię i umrzeć.. Zobaczyć Norwegię i jej fiordy i polecieć z nich w dół... Tak można- nie wcześniej.

piątek, 20 kwietnia 2007

Filmy, filmy...

Rewelacja, że jestem w swoim żywiole i mogę tyle obrazów zobaczyć, tyle dźwięków pochłonąć, tyle, że nie wiem jak to się dzieje, iż owszem, czas by obejrzeć jakoś wykombinuję, ale by opisać i coś na temat scribere.... Z tym już gorzej. Na niby recenzje czekają :
1) Pojedynek
2) Granatowy prawie czarny
3) Zodiak
4) Notatki o skandalu
5) Cesarzowa
6) Niewidoczni
7) o rany, pamięć ma nie zachowała innych rzeczy, które oczy me widziały. Ale wiem, że przypomnę sobie :)
W chwili obecnej znów nie bardzo jest czas, by pisać o tym dokładniej, ale przynajmniej odnotowane i wiadomo do czego wracać należy. :)

A z innych rzeczy wartych szybkiej wzmianki : szczęście. Niesamowicie dobry humor. Licho wie skąd, zresztą kto by się tym przejmował. Ważne, że człowiek skacze, tańczy, ciągle nuci coś pod nosem i uśmiecha się jak mysz do sera (nie wiem skąd te powiedzenie ale jest takie... fajne) -no więc bez względu na żródło owej radości wewnetrznej, trzeba się skupić na korzystaniu zeń, nie zaś analizie jej przyczyn :)
Jak zwykło się mawiać niektórym ( vide- ego) Radość ma się w sobie i emanuje nią na zewnątrz :)