piątek, 14 października 2011
Minął rok....
niedziela, 30 maja 2010
Między ciszą a ciszą….
Raz książka, raz AION, raz nic nie robienie, które potrafi sprawić, że nie ma się czasu na coś, że się o czymś zapomina, bo coś musiało się zrobić. Dzień jest krótki. Przynajmniej dla kobiety, która stara się ugotować czasem obiad ukochanemu. Automatycznie traci wtedy godzinę, czasem dwie. Wybija się z rytmu zajęć własnych, tylko dla siebie i nie jest tak łatwo do nich od razu wrócić i o.. nagle juz wieczór, nie AION tylko pracy pisanie, przeczytać coś i w pośpiechu obejrzeć i koniec dnia. I znów takie poczucie, że czegoś się nie zrobiło, że zmarnowało się czas nie ma własne… Własne co…Nie zużyło się czasu na wypełnienie luk w sobie, zaspokojenie własnego wewnętrznego głodu w głowie, serduchu, tylko by dać coś komuś.. Jak najbardziej miło jest dawać coś komuś lecz jak pięknie móc zrobić coś swojego? zaśpiewać na głos, zatańczyć, zaszaleć z ukochanymi ludźmi.. A oni daleko, “moja krew”..
Elementy spokoju przechodzącego w nudę, w myśl “ kobieto rusz się, zmień coś bo utkniesz”, wrażenie zaciskania się kleszczy wokół. Schemat, powtarzalność, rytuały. Dobre są te, w których on jest rano obok,tak jak sama świadomość, że on jest, ale sam własny dzień….. Wyrwać go z korzeniami i przesadzić na inny grunt, by inaczej konary sie układały, dać im więcej miejsca.
Obawy, że może nic nie czeka na tym gruncie obecnym…
piątek, 29 stycznia 2010
Monotonia
Hm……………. Wszystko mija tak spokojnie. Jeden dzień, drugi dzień.. Małe zawirowania ale większość wydarzeń jest możliwa do przewidzenia. Nudno, że aż okropnie. Ale chyba mi sie to podoba :) Spokojna i bezpieczna.
środa, 4 listopada 2009
Spokojne życie
Śnieg zaczyna sypać powolutku a to dopiero początek listopada. Co nosić teraz, by nie zamarznąć zimą? Słodkie chwile gdy ja czytam to, co na papierze a On zajęty swoimi sprawami w internecie. Jeszcze słodsze gdy budzi mnie kładąc się obok. Mniej słodkie gdy walka kto herbatę zrobi, kto pozmywa, czemu bałagan znów i “dlaczego mi robisz na złość” - niej słodkie, ale jak najbardziej słodkie. Wysokie ciśnienie gdy trudno wytrzymać i sam sobie człowiek tłumaczy dlaczego jest w tym miejscu i sam sobie przypomina, że innego miejsca zwyczajnie sobie już nie wyobraża: że innego miejsca już nie chce. Spokój.
Czy to tego zawsze się chciało? Szaleństwa ze znajomymi co wiedzą tak dużo i widzieli tak wiele, pomogli przetrwać tyle chwil ? Życia z dala od wszystkiego z tylko sporadycznym udziałem innych osób? Życia wolnego od zobowiązań i skierowanego tylko na zbieranie doznań z filmów, książek, rozmów, bliskości innych ludzi, przenoszenia się w inne miejsca, “ucieczek” ? Życia skupionego na tym, by kimś sie zajmować już zawsze po części rezygnując z własnych potrzeb? Którą ścieżkę człowiek dla siebie planował? Czasem chyba jest tak, że budzi sie człowiek rano i nie dokonując wyborów, nie siląc się na analizę możliwych rozwiązań nagle zdaje sobie sprawę że ma to, co czyni go szczęśliwym. Otwiera oczy i wie, że tak właśnie miało być i nie ma już znaczenia, że może się mylić a nawet mocno rozczarować. Ta jedna chwila, która mówi, że warto. Jak na razie warto..
poniedziałek, 2 listopada 2009
Elementy powrotu… :)
Aktualnie jest więcej czasu. Na uczucia, na znajomości, na filmy i książki. Czuje sie taki powrót do korzeni :) Filmów znów tyle, że nie zapamiętuje człowiek tytułów- dobrze więc, że stara się wybierać takie co pozostawiają po sobie uczucia i nastroje. No i oczywiście książki. Znów problem z powrotem do rzeczywistości gdy zamyka się strony, znów patrzy się znad nich na świat ze zdziwieniem, że wygląda inaczej niż się czytało. Tęskniłam za tym :)
No cóż- czas się znów zabierać, pakować i z jednego domu do drugiego. A z drugiego nad morze :) Zadziwiające, że sama świadomość bliskości tak może zmienić nastawienie w środku. Tęsknię za Krakowem, za ludźmi tam, ale jeszcze bardziej bym tęskniła gdyby to morze było daleko ode mnie. A tak…. Czasem zaczynam się czuć jak żona rybaka – on pracuje, wiecznie czymś zajęty a ja pośród moich zajęć wynajduję czas by mu ugotować obiad, zadbać by był spokojny. Nie wiem – taki spokój się pojawił.
Dobrze jest :)
sobota, 31 stycznia 2009
24h. Doba trwa za krótko
Nie ma czasu na film, ale jest i czega na lepszy czas, który z pewnością nadejdzie. Książki.. Leżą i kuszą kolorem stron, wyglądem, zapachem..i też niestety czekają na lepszy czas. Hm.. Aż ma się poczucie zdrady wobec nich :(
Ale najważniejsze, by w tym zamęcie i zapomnieniu pamiętać, że jest Kotek. Najważniejsze.

