Tak właśnie- nie jest to martwy blog jak mi Bratek zarzucił- sory ale... nawet jak ktoś ma uwagi to lepiej je na żywo usłyszeć a nie pisać wirtualnie- Po co jest ten blog? By Gabee w Irlandii mogła wiedzieć co nieco co się dzieje tu z nami, by ludzie wtajemniczeni mogli trochę zdjęć zobaczyć bo dla mnie to szybciej niż wysyłać każdorazowo maila (choć i tak to robię), by ktoś sobie zerknał, a nie po to, by można było chwalić się ile to osób odiwedza mój blog i co sobie myślą i czy jest "żywy". Wybaczcie, ale jak pisanie może być zywe?? Żywe to są rozmowy i spotkania z ludzmi i śmiech głośny Bagroskiej we Free, a nie pisanie. To nie ta mentalność kochani :)
Poza tym- Blake nadal w Polsce. Wielbiciel Ice Cream'ów zostaje coraz dłużej, 3 dni zmieniając w 3 tygodnie. Blake-kochany jesteś-bużka od nas wszystkich. A Free... Cóż... Chyba rzeczywiście Tomaszku masz rację- jedyni stali klienci. Z naszej połowy, bo druga połowa ucieka przed nami i odwiedza Free w innych godzinach. Bywa i tak Tomaszku, prawda? Ale co tam.
A spanie w Rowach...Ludzie- ja stamtąd zlece: albo z tych 2,5 metra, albo z drabinki, ale cała nie wrócę. Nie ruszona może przez Sparrowa, ale połamana :) Ha ha ha :)
Gabryniu- przyjeżdzaj już.
środa, 27 czerwca 2007
wtorek, 19 czerwca 2007
Kraków dalej.........
Tam były krzesła kompletnie przypadkiem spotkane. Spacer do księgarni, w jednej nie znalazłam, do drugiej dotarłam nie pamiętając celu poszukiwań bo aparat w łapce i zdjęcia... Tak zabrany z mysla, że może akurat bedzie coś wartego uwiecznienia, i proszę. Krzesła.
No i gołębie- gdzie tylko mozna, tam porno :)


No i gołębie- gdzie tylko mozna, tam porno :)
Zawsze coś.........
Ponieważ finansowe kwestie potrafią bardzo zatruć życie (tak to jest gdy nie prosi się o pomoc tylko polega na sobie). Zatem zostanę w Krak (bo nie dopraszam się o swoje ale to dlatego, że nie jestem pewna czy wyjazd jest dobrym pomysłem), zostanę i nauka nadal i wyleczę tą grużlicę bez antybiotyków (a jak nie, to najwyżej, mała strata- biedny Miśku...)a póki co oczy z rana otwarte, uśmiech na twarzy (świadomość przeznaczenia) i zabawa ze zdjęciami. Nadal poszukuję tego odpowiedzniego programu- póki co bawię się innymi i ... To chcę robić w życiu. Zdjęcia, Muzykę.. Aaa- bo piosenka powoli przybiera postać nutową, tylko nie orientuję się czy można to zrobić na necie- tak by tu wkleić i nie zgubić. Wszystko gubię. :)


niedziela, 17 czerwca 2007
International - nous sommes les enfants de monde
Chciałam powiedzieć, że Kurka odpowiada za cały bałagan i zamieszanie, jakie ma miejsce w ostatnich dniach.
Otoż i ona:

Kobieta, którą widać na powyższym kadrze, sprowadziła tu zabawnego człowieka (tzn. sam się sprowadził ale.. Nie czepiajmy się szczegółów). Wcześniej elementy Kanady, Włoch (mało przeze mnie widziane.. nie aż tak towarzyskie?), obecnie Blake- element amerykański. Oto i on:

Blake po prostu stara się być wszędzie, śmieje się bez przerwy (lubimy takich facetów), nie mądrzy się jak inni zabawni faceci (bo takich nie lubimy), jest niesamowicie otwarty na świat i ludzi.
I przez to wszystko razem, kiedy człowiek ma w planach spokojnie sie pouczyć, pojawiają się te dwa kochane powyższe smerfy i porywają w trasę.
Powiem tylko, że 7-ka.. Podobało mi się tam :) Normalna muzyka, ludzie też, żadnego (mówiąc brzydko) bydła jak w Kitchu.
I nie ma jak South Park o 5nad ranem :)
Otoż i ona:
Kobieta, którą widać na powyższym kadrze, sprowadziła tu zabawnego człowieka (tzn. sam się sprowadził ale.. Nie czepiajmy się szczegółów). Wcześniej elementy Kanady, Włoch (mało przeze mnie widziane.. nie aż tak towarzyskie?), obecnie Blake- element amerykański. Oto i on:
Blake po prostu stara się być wszędzie, śmieje się bez przerwy (lubimy takich facetów), nie mądrzy się jak inni zabawni faceci (bo takich nie lubimy), jest niesamowicie otwarty na świat i ludzi.
I przez to wszystko razem, kiedy człowiek ma w planach spokojnie sie pouczyć, pojawiają się te dwa kochane powyższe smerfy i porywają w trasę.
Powiem tylko, że 7-ka.. Podobało mi się tam :) Normalna muzyka, ludzie też, żadnego (mówiąc brzydko) bydła jak w Kitchu.
I nie ma jak South Park o 5nad ranem :)
Wracając do przeszłości ...
Tak właśnie.W przyszłości należy jakoś bardziej uważać na to, co się robi ze zdjęciami- za duże zakręcenie w głowie i stracone pewne zdjęcia. Może nie jakieś super ale z Markiem i Honią. No trudno.
Powrót do przeszłości wywołany przez tradycyjną ciekawość...złe słowo- niemal wścibstwo Marka (tu powinna pojawić sie fotografia, jednak takowej nie posiadam już.. Niech to szlag!).
Zatem Marek...
Zawsze nalezy mi powtarzać(semper mihi dicendum est), że gdyby nie ten facet, w mojej głowie wszystko przedstawiałoby się zupełnie inaczej. Marek pokazał mi, że nie Gustaw-Konrad i Kopciuszek, ale szczerość nie radość i Monty Python i porno w każdej chwili i przyprawić to śmiechem. Zero tematów tabu. Do tego jego wieczna radość, że sie rumienię, duma, że już przestałam i zaskoczenie, że jestem dalej zdolna do tego (Mikołaj- sorry za szefa). Zboczeniec. No i jego skłonność do wyciągania spraw, o których nie tyle źle sie mówi, ale jakich nie chce się pamiętać, bo powodują opóźnioną reakcję: później się wszystko przypomina, później zastanawia, później boli.. Ale uwielbiam faceta. Plus, że po tym dół i myslenie i skype do Bratka- eh...fajny jest Bratek :) I dawno nie rozmawiało się z nim... Oooo, dawno, dawno.
Poza tym... Sesyjne klimaty. Mam nadz, że Kuri nie będzie zła za zdjęcia tu :) Ale tak właśnie wyglada student w czasie nauki- KAWA I PAPIER(os)Y

Powrót do przeszłości wywołany przez tradycyjną ciekawość...złe słowo- niemal wścibstwo Marka (tu powinna pojawić sie fotografia, jednak takowej nie posiadam już.. Niech to szlag!).
Zatem Marek...
Zawsze nalezy mi powtarzać(semper mihi dicendum est), że gdyby nie ten facet, w mojej głowie wszystko przedstawiałoby się zupełnie inaczej. Marek pokazał mi, że nie Gustaw-Konrad i Kopciuszek, ale szczerość nie radość i Monty Python i porno w każdej chwili i przyprawić to śmiechem. Zero tematów tabu. Do tego jego wieczna radość, że sie rumienię, duma, że już przestałam i zaskoczenie, że jestem dalej zdolna do tego (Mikołaj- sorry za szefa). Zboczeniec. No i jego skłonność do wyciągania spraw, o których nie tyle źle sie mówi, ale jakich nie chce się pamiętać, bo powodują opóźnioną reakcję: później się wszystko przypomina, później zastanawia, później boli.. Ale uwielbiam faceta. Plus, że po tym dół i myslenie i skype do Bratka- eh...fajny jest Bratek :) I dawno nie rozmawiało się z nim... Oooo, dawno, dawno.
Poza tym... Sesyjne klimaty. Mam nadz, że Kuri nie będzie zła za zdjęcia tu :) Ale tak właśnie wyglada student w czasie nauki- KAWA I PAPIER(os)Y
sobota, 16 czerwca 2007
Mead...
czwartek, 14 czerwca 2007
Mon amour avec moi :)
No więc powrót do -o dziwo- chłodnego Krakowa (ale tak było tylko wczoraj) ze 150minutami opóżnienia... Hm.... Cóż zrobić?
Najważniejsze jednak jedno- jest aparat :) Mam go i kocham całym swoim jestestwem. I zdjęcia zaczęły się znów tworzyć, w chwilach gdy nie ma nauki (czyli rzadko), towarzyszy mi na spotkanka z ludzikami. Bardzo to miłe zobaczyć i móc popstrkac, porozmawiać z Bl-kem z Cansas City, eh... wariactwa się zaczynają powoli.
Tadeusz za 17 dni- pilnie odlicza i cieszy się :) Ja zostałam gruźlikiem- ostatnio co wyjazd nad morze to powrót z gruźlicą, flegmą na płucach... Dziwne..
Sparrow... To, czego można się było spodziewać- znika gdy się myśli, że jest ok :)
Poza tym- oczywiście Free na powitanie z miastem. Już dawno te zdjęcia powinny sie tu znaleźć. Wnętrze w innym klimacie, cieplejszym, bardziej..hm... Może inaczej- z nieco wiekszą klasą :) Chill out przyjemnie gra..

Czy tęskni się za dawnym Free? Jak powiedział Paweł- dawne Free to My przede wszystkim, a że ekipa się nie zmieniła.. Inni barmani, ale można ich spotkać w Cafencji, więc nie strata tylko wzbogacenie o kolejną knajpkę.
Najważniejsze jednak jedno- jest aparat :) Mam go i kocham całym swoim jestestwem. I zdjęcia zaczęły się znów tworzyć, w chwilach gdy nie ma nauki (czyli rzadko), towarzyszy mi na spotkanka z ludzikami. Bardzo to miłe zobaczyć i móc popstrkac, porozmawiać z Bl-kem z Cansas City, eh... wariactwa się zaczynają powoli.
Tadeusz za 17 dni- pilnie odlicza i cieszy się :) Ja zostałam gruźlikiem- ostatnio co wyjazd nad morze to powrót z gruźlicą, flegmą na płucach... Dziwne..
Sparrow... To, czego można się było spodziewać- znika gdy się myśli, że jest ok :)
Poza tym- oczywiście Free na powitanie z miastem. Już dawno te zdjęcia powinny sie tu znaleźć. Wnętrze w innym klimacie, cieplejszym, bardziej..hm... Może inaczej- z nieco wiekszą klasą :) Chill out przyjemnie gra..
Czy tęskni się za dawnym Free? Jak powiedział Paweł- dawne Free to My przede wszystkim, a że ekipa się nie zmieniła.. Inni barmani, ale można ich spotkać w Cafencji, więc nie strata tylko wzbogacenie o kolejną knajpkę.
wtorek, 5 czerwca 2007
Politycznie-społecznie odnoścnie Sobeckiej
Artykuł- wydaje mi się być nieco bez sensu: poruszony problem, sama kwestia wymyślona i ewidentnie wynikająca z braku zrozumienia założeń feministek, o których mowa na poczatku artykułu. Wyjęta z kontekstu wypowiedź wykorzystana w nagłówku chyba ma wzbudzić tylko spór i kompletnie zdenerwować co poniektórych. Taxt wygląda nastepująco:
. Sobecka: seks jest zły, bo nie rozwija
(teraz wszyscy się wkurzają, bo jak to? Ale czytajmy dalej)
"Każda kobieta i mężczyzna ma prawo do czerpania przyjemności z seksu, dostępu do bezpiecznej antykoncepcji i aborcji" - z takim hasłem zjawi się w przyszłym roku w Polsce pół tysiąca feministek z całej Europy. Posłanka Anna Sobecka już protestuje twierdząc, że... seks jest zły - pisze "Dziennik".
_ (no i super -jasne, że powinien być dostęp i swoboda decyzji. Ciężko, by zmuszać ludzi nie mających żadnych perspektyw na przyszłość, zero zaplecza finansowego czy jakieś urazy psychiczne do tego, aby wychowywali wbrew sobie dzieci, których nie planowali a tak się zdarzyło, że się pojawiły. Raz, że to kara dla dzieciaków żyć pod obieką -albo i bez niej- z ludzmi złymi na nie, że sie w ogóle na świecie pojawiły, bo dostępu do antykoncepcji nie było. Trudno się cieszyć z miłości fizycznej, gdy wisi nad głową obawa konsekwencji, a przecież nie będą się ludzie kochać tylko wtedy, gdy mają w planie płodzenie potomstwa. Feministki -chyba nie tylko one- mają tu rację. Czytamy dalej)
Przewodnicząca sejmowej Komisji Rodziny i Praw Kobiet Anna Sobecka z Ruchu Ludowo-Narodowego nie widzi w seksie nic dobrego. Według niej kobieta i mężczyzna nie są powołani do seksu, ale do życia rodzinnego. Dlatego takie hasła feministek uważa za bezsensowne.
_(Tu jawi się nam jakś hetera. Zdewociała kobieta mająca problemy z omawianym tematem w swoim życiu osobistym, ale z dalszej części textu....)
Według Sobeckiej, jeśli seks stawia się na pierwszym miejscu, to jest to hedonizm. Seks jest integralną częścią człowieka, ale musi być powiązany z uczuciami. Każdy człowiek ma swoje powołanie w życiu. Nie uważam, żeby czy kobieta, czy mężczyzna byli powołani do seksu. Są powołani do życia rodzinnego, do bycia ojcem czy matką. Ale nie do seksu samego w sobie - mówi posłanka w wywiadzie udzielonym gazecie.
_(No i jak tu się nie zgodzic z kobietą, kiedy ma rację?? Kurcze.. Sam sex jest niczym i szkoda na to czasu. Równie mechaniczny jak pies i noga od stołu czy też noga własciciela psa -no.. Smutne. Ale jak tu są uczucia to coś pięknego.)
Czyli, że seks sam w sobie jest zły? - dopytuje dziennik. Tak. Jest zły, bo nie rozwija człowieka, nie przynosi dobra, nie daje bliskości z drugą osobą. Seks powinien dotyczyć małżeństw. Łączyć się z miłością - podkreśla Sobecka.
_(I tu jest właśnie ta kwestia -nie ogólnie, ale sam w sobie zły, sam tylko dla siebie, dla chwilowej przyjemności. Wszystko ładnie pięknie, nieco zbyt idealistycznie, bo co z tego, że poninno tak być, skoro nie jest, ale jak tu się łączy .. ta sprawa z tym, co pod nagłówkiem pojawia się jako hasło przyszłorocznego zjazdu kobiet?? Jedno nie wyklucza drugiego. Sex nie musi od razu oznaczać dziecko, choć powinien oznaczać miłość... Zagadnienie i terść powyższego, sam problem.... z du..y.
Swoją drogą ciągle nie rozumiem tego, że miłość jest, a póżniej znika. To w moim pojęciu musiała być tylko fascynacja nie miłość, a co za tym idzie; pozwolenie sobie na używanie słów na wyrost, bez uwzględniania ich znaczeń, a to trudno mi niestety szanować. Dla mnie to jest po prostu kłamstwo w stosunku do drugiej osoby.)
To by było na tyle.
Sesja i nie ma czasu na pierdoły, nauka, czytanie, wywczasy w Rowach jeszcze :) Ale o bezpieczne, wiadomo że bez żadnych niespodzianek. I gut.
. Sobecka: seks jest zły, bo nie rozwija
(teraz wszyscy się wkurzają, bo jak to? Ale czytajmy dalej)
"Każda kobieta i mężczyzna ma prawo do czerpania przyjemności z seksu, dostępu do bezpiecznej antykoncepcji i aborcji" - z takim hasłem zjawi się w przyszłym roku w Polsce pół tysiąca feministek z całej Europy. Posłanka Anna Sobecka już protestuje twierdząc, że... seks jest zły - pisze "Dziennik".
_ (no i super -jasne, że powinien być dostęp i swoboda decyzji. Ciężko, by zmuszać ludzi nie mających żadnych perspektyw na przyszłość, zero zaplecza finansowego czy jakieś urazy psychiczne do tego, aby wychowywali wbrew sobie dzieci, których nie planowali a tak się zdarzyło, że się pojawiły. Raz, że to kara dla dzieciaków żyć pod obieką -albo i bez niej- z ludzmi złymi na nie, że sie w ogóle na świecie pojawiły, bo dostępu do antykoncepcji nie było. Trudno się cieszyć z miłości fizycznej, gdy wisi nad głową obawa konsekwencji, a przecież nie będą się ludzie kochać tylko wtedy, gdy mają w planie płodzenie potomstwa. Feministki -chyba nie tylko one- mają tu rację. Czytamy dalej)
Przewodnicząca sejmowej Komisji Rodziny i Praw Kobiet Anna Sobecka z Ruchu Ludowo-Narodowego nie widzi w seksie nic dobrego. Według niej kobieta i mężczyzna nie są powołani do seksu, ale do życia rodzinnego. Dlatego takie hasła feministek uważa za bezsensowne.
_(Tu jawi się nam jakś hetera. Zdewociała kobieta mająca problemy z omawianym tematem w swoim życiu osobistym, ale z dalszej części textu....)
Według Sobeckiej, jeśli seks stawia się na pierwszym miejscu, to jest to hedonizm. Seks jest integralną częścią człowieka, ale musi być powiązany z uczuciami. Każdy człowiek ma swoje powołanie w życiu. Nie uważam, żeby czy kobieta, czy mężczyzna byli powołani do seksu. Są powołani do życia rodzinnego, do bycia ojcem czy matką. Ale nie do seksu samego w sobie - mówi posłanka w wywiadzie udzielonym gazecie.
_(No i jak tu się nie zgodzic z kobietą, kiedy ma rację?? Kurcze.. Sam sex jest niczym i szkoda na to czasu. Równie mechaniczny jak pies i noga od stołu czy też noga własciciela psa -no.. Smutne. Ale jak tu są uczucia to coś pięknego.)
Czyli, że seks sam w sobie jest zły? - dopytuje dziennik. Tak. Jest zły, bo nie rozwija człowieka, nie przynosi dobra, nie daje bliskości z drugą osobą. Seks powinien dotyczyć małżeństw. Łączyć się z miłością - podkreśla Sobecka.
_(I tu jest właśnie ta kwestia -nie ogólnie, ale sam w sobie zły, sam tylko dla siebie, dla chwilowej przyjemności. Wszystko ładnie pięknie, nieco zbyt idealistycznie, bo co z tego, że poninno tak być, skoro nie jest, ale jak tu się łączy .. ta sprawa z tym, co pod nagłówkiem pojawia się jako hasło przyszłorocznego zjazdu kobiet?? Jedno nie wyklucza drugiego. Sex nie musi od razu oznaczać dziecko, choć powinien oznaczać miłość... Zagadnienie i terść powyższego, sam problem.... z du..y.
Swoją drogą ciągle nie rozumiem tego, że miłość jest, a póżniej znika. To w moim pojęciu musiała być tylko fascynacja nie miłość, a co za tym idzie; pozwolenie sobie na używanie słów na wyrost, bez uwzględniania ich znaczeń, a to trudno mi niestety szanować. Dla mnie to jest po prostu kłamstwo w stosunku do drugiej osoby.)
To by było na tyle.
Sesja i nie ma czasu na pierdoły, nauka, czytanie, wywczasy w Rowach jeszcze :) Ale o bezpieczne, wiadomo że bez żadnych niespodzianek. I gut.
niedziela, 3 czerwca 2007
Stary Kleparz i Smoki w Krakowie
Dzień zaczęty pod hasłem- szukamy truskawek. Wyjątki nie przepadają, ale Iza.. Dobra, kierunek na Kleparz.

Hm...Z daleka tłum, babcie zewszystkim do sprzedaży na sobie -to jeszcze nic. Nie pamiętam kiedy widziałam coś takiego, jak tam. Wszystko się łączy tak, że nie wiem czy to już inne stoisko, czy ciągle to samo, babina chodzi i szepcze Spodnie za sześć, Spodnie za sześć, obok walczą o truskawki, pomidory, sukienki suszą się nad warzywami, majtają sznurki chust w ziemniakach, mały chłopiec chwyta w złączone dłonie wodę spływającą z umytej (pochlapanej?) sałaty (widok swoją drogą przepiękny -zamieszanie wokół niego a on zatrzymuje czas, czy może raczej odmierza go kolejnymi kroplami), pani z mięsnego wystawiła torby przed sklepem, okulary obok chleba, słodyczne wśród ziemniaków, Spodnie za sześć, Spodnie za sześć.. Można nabawić się lekkiej frustracji tym bardziej, jak nie lubi się ludzi -nie w takich ilościach; nie, gdy idzie się do przodu a siła wielu zatrzymuje Twoją rękę, nogi, gdzieś z tyłu; nie, gdy nie słyszy się własnych myśli albo gdy trzeba monotonnie powtarzać sobie Truskawki, Truskawki, by nie zapomnieć w hałasie celu swoich poszukiwań. Wydostanie się stamtąd -niesamowite uczucie wdzięczności dla Sił Wyższych, że pozwoliły nam przezyć.
Kraków.

Wygląda pięknie (może nie na zdjęciach. bo robione czymkolwiek, piękny sprzęt został w domu). Czuje się, że to miasto ma szczególną historię, widać to na każdym kroku -może trochę za dużo tych ozdób i przypomnień o uroczystościach, ale w sumie jak często jest 750lat lokacji? Minus, że za dużo turystów. Ale wytrzymamy.
Festyny rycerskie (skreślone od razu -choć zapewne fajne), koncerty (Rubik..bleee, Enio- Rowy..), Smoki.. Spotkane przypadkiem na Rynku, Poselskiej..
Malutkie
.jpg)
Prze-śmieszne
.jpg)
Fantastyczne, realistyczne.. No takiego to chciałabym w domu -wejśc do mieszkania i na dzień dobry taki Ktoś -respekt. Póki co jest mały smok witajacy gości. Nieco za miły. Ten poniżej odstraszyłby kogo trzeba.. Chyba..

Hm...Z daleka tłum, babcie zewszystkim do sprzedaży na sobie -to jeszcze nic. Nie pamiętam kiedy widziałam coś takiego, jak tam. Wszystko się łączy tak, że nie wiem czy to już inne stoisko, czy ciągle to samo, babina chodzi i szepcze Spodnie za sześć, Spodnie za sześć, obok walczą o truskawki, pomidory, sukienki suszą się nad warzywami, majtają sznurki chust w ziemniakach, mały chłopiec chwyta w złączone dłonie wodę spływającą z umytej (pochlapanej?) sałaty (widok swoją drogą przepiękny -zamieszanie wokół niego a on zatrzymuje czas, czy może raczej odmierza go kolejnymi kroplami), pani z mięsnego wystawiła torby przed sklepem, okulary obok chleba, słodyczne wśród ziemniaków, Spodnie za sześć, Spodnie za sześć.. Można nabawić się lekkiej frustracji tym bardziej, jak nie lubi się ludzi -nie w takich ilościach; nie, gdy idzie się do przodu a siła wielu zatrzymuje Twoją rękę, nogi, gdzieś z tyłu; nie, gdy nie słyszy się własnych myśli albo gdy trzeba monotonnie powtarzać sobie Truskawki, Truskawki, by nie zapomnieć w hałasie celu swoich poszukiwań. Wydostanie się stamtąd -niesamowite uczucie wdzięczności dla Sił Wyższych, że pozwoliły nam przezyć.
Kraków.

Wygląda pięknie (może nie na zdjęciach. bo robione czymkolwiek, piękny sprzęt został w domu). Czuje się, że to miasto ma szczególną historię, widać to na każdym kroku -może trochę za dużo tych ozdób i przypomnień o uroczystościach, ale w sumie jak często jest 750lat lokacji? Minus, że za dużo turystów. Ale wytrzymamy.
Festyny rycerskie (skreślone od razu -choć zapewne fajne), koncerty (Rubik..bleee, Enio- Rowy..), Smoki.. Spotkane przypadkiem na Rynku, Poselskiej..
Malutkie
.jpg)
Prze-śmieszne
.jpg)
Fantastyczne, realistyczne.. No takiego to chciałabym w domu -wejśc do mieszkania i na dzień dobry taki Ktoś -respekt. Póki co jest mały smok witajacy gości. Nieco za miły. Ten poniżej odstraszyłby kogo trzeba.. Chyba..
Subskrybuj:
Posty (Atom)