sobota, 20 października 2007

grrrr...

Straszny etap nerwów...Jest coś takiego, że czyta sie książkę i nie można sie od niej oderwać, po prostu chłonie sie ją w każdym miejscu: tramwaj, korytarz, na dworze, w palarni, w kotłowni, w czasie zajęć...Gdzie tylko sie da, książka. Bo jest jak magnes i zmusza by czytać, irytuje nas ciekawość tego, co dalej. I mam to bez przerwy, już dawna niecierpliwość tego, co się zdarzy, kazała mi przeczytać ostatnie zdania (no dobra, bądźmy szczerzy- ostatni rozdział...) ale SZLAG MNIE JUZ TRAFIA!!! Mianowicie im bliżej końca, tym wolniej idzie mi czytanie. Zresztą....końca.. To łącznie 3książka z serii, jeszcze 3, więc trochę daleko do końca całości.. No ale zbliża sie chwila odłożenia tej części i sięgnięcia po kolejną, czekającą od tygodnia na półce i... I ja nie mogę!! I tak jest zawsze! Nie wiem.. Czy to świadome opóźnianie rozstania z tym, co tak pochłonęło umysł?

Tak właśnie.. Poza tym, Stal i śnieg, II wydanie, wydawnictwo Zysk i S-ka, str. 475-477 - chyba najwspanialszy opis pojedynku, jaki dane mi było czytać do tej pory. Całym ciałem czuje się strach i desperację Ogara, potęgę i niezwykłość Dondarriona, gorąco płomieni i emocje ludzi otaczających tych dwoje walczących rycerzy. Razem z nimi obserwuje sie wszystko z przerażeniem, razem z nimi wstrzymuje sie oddech. Wielkie pokłony dla autora i dla tłumacza również (Michał Jakuszewski).

"Lord Beric czekał bez słowa, spokojny jak stojąca woda.Na lewym ramieniu trzymał tarczę, a w prawej dłoni ściskał płonący miecz(..). Jego podświetlona od dołu twarz wyglądała jak śmiertelna maska, a brakujące oko było raną o barwie gniewnej czerwieni, Miecz płonął od sztychu aż po gardę, wydawało się jednak, że Dondarriom nie czuje ciepła. Stał tak nieruchomo, jakby był wykuty z kamienia. (...)
Gorejący miecz skoczył na spotkanie zimnemu. Płomienie ciągneły się za nim niczym wstążki, o których mówił Ogar. Stał brzękła o stal. Po sparowaniu pierwszego cięcia Clegane uderzył po raz drugi, lecz tym razem lord Beric zablokował go tarczą. Od potężnego ciosu w powietrze popłynęły wióry. Ogar walił mocno i szybko, z dołu i z góry, z lewej i z prawej, lecz Dondarrion odbijał wszystkie ciosy.(..)
Lord Beric przeszedł do ataku, wypełniając powietrze sznurami ognia i zmuszając wyższego przeciwnika do odwrotu. Clegane odbił tarczą zadany z góry cios i jeden z malowanych
(na tarczy) psów stracił głowę. Ogar zripostował i Dondarrion zasłonił się tarczą, a potem wyprowadził ognistą kontrę. Bractwo banitów mocno zagrzewało do walki swego wodza."

Brak komentarzy: