Tak-naprawdę nie wiem już kim jestem. Wszystko się mota :) Stan zawieszenia z nadmierną aktywnością nie sprzyja określaniu swojej tożsamości. Praca, praca a teraz coś o niej.
Primo-wszystkie dni wyglądają dzięki niej prawie tak samo ale różnią się klimatem- niby robisz to samo ale zmieniający się ludzie i nieco inne stanowisko (choć w tej samej bazie) a wszystko nagle się rózni. Raz pełen spokój i znudzenie monotonnością a raz kompletna głupawka.
Secundo-monotonia prowadzi czasem do ostrej depresji-szszególnie na stanowisku nr1 ,gdzie ani porozmawiać z kimś bo pusto wkoło i za głośno, by przekrzyczeć.Zostajesz sam z tonami papieru, który-mimo Twoich nieustannie podejmowanych prób-nie chce odpowiadać gdy zagadujesz i który w takiej ilości kaleczy Ci ręco po 10godz (chyba nie trzeba dodawać, że tylko nienormalne osoby>vide: ja< zostają na 16godz), no więc ten papier kaleczy Ci ręce i jedyne co masz to własne mysli-a że czas niezbyt...optymistycznych zmian,to ogarnia Cię przygnębiebie, pustka, załamanie, rozpacz. Gdyby płyneła tam obok rzeka to...nie byłoby mnie zapewne. Ale tam pomyśleli o tym i nawet niewielkich wzniesień,górki czy okien normalnych nie ma na wysokońci 4,5piętra, co by można zeń skorzystać i rzucić się pod wpływem tych strasznie przygnębiających myśli, pojawiających się na stanowisku nr1.
Tertio-ludzie. Wypacykowane lalunie w biżuterii i fryzurach od specjalisty,w jasnych bluzeczkach wybrudzonych po 2godz od świeżo schodzących z taśmy papierów, pierścionki na łapkach czarnych ,niebieskich od barwnika drukarskiego. Komiczny widok. Poza tym-panie dorabiające, żule co by nie spać na zimnie nocą, do pracy na noc przychodzą-zagrzeją się, nie narobią specjalnie. Bardzo pomocni. Studenci-to są okazy. Kombinują jak się da by pracować i jednocześnie być na studiach-ale kto tak nie robi nie zrozumie, jaki stres towarzyszy pytaniu-czy wybaczy i zrozumie, że nie mam za co sie utrzymać i jednocześnie pracuję i nie mogę być na tych zajęciach? Desperacja w oczach i...zlweka. Muzycy, pielęgniarki. Gitarzyści. Dzieciaki. Tu mała uwaga: Panie 19latku, proszę rozglądać się wśród rówiesnic a nie na starsze panie (jak ktoś powiedział). Jak tak dalej pójdzie to posądzą mnie kiedyś o pedofilie, bo nie zorientuję się, że 15talek. O nie, nie, nie, nie. Mężczyżni młodsi niż rocznik '84 nie mają szans więc proszę się nie wyrywać. I nie pytać do jakiej dyskoteki chodze i czy lubię Kameleona-jeśli to serial to owszem, a jak nie....to was is Das??
Ale poza takimi dzieciakami są też dobrzy faceci-zaopiekują się i pomogą, gdy Ci niedobrze. No ja mogę na nich liczyć :) Jedno słowo i organizują wyprawę do sklepu po potrzebny sprzęt przy czym dowiadujesz się o wszystkim po czasie. Boli Cię głowa to naściemniają o apteczce i sami wszystko kupią. Jeszcze węgiel proponują (zbytek troski) i bandaż w razie czego (a to już nadmiar..przywiązania. Ale miłe).
Ponad to-quatro-zmiany...Taaa....To jest piękna sprawa. Że idziesz i wracasz po kosmicznej ilości godzin-20g a Ciebie ciągle nie ma. Pracujesz jak maszyna i...Nie wiesz, kim jesteś, jak masz na imię..Niesamowity stan. Albo hipnoza jak ostatnio-dotykasz taśmy-jest nieruchoma, patrzysz na nią-wszystko chodzi. Wszystko się buja. I Ty się bujasz: w przód i w tył...w przód i w tył...w przód i w tył....... Bardzo ostro uzewnętrzniająca się choroba sieroca i zobojętnienie na świat zewnętrzny..Pathosik..
Quinto-Ale co najlepsze-dzieki tej pracy wychodzisz z długów.Ludzie kochani--pierwszy raz od...listopada? (grudnia na pewno-wtedy już trzeba było fon sprzedać) no więc nie będę mieć długów!! I będę do przodu, co najlepsze!! I skończy się rygorystyczny sezon ryżu i kaszy i kupię sobie jakieś spodnie, bo ryż odpowiada za to, że wszystkie jakie mam wiszą na mnie-w zasadzie nie nadają się do noszenia (gratulacje dla mnie ,że kupuję małe bluzki w ilości...ogromnej-tam zawsze coś się znajdzie dobrego.Rany-przecież ja nawet sukienkę nakładam!!!) Wyjdę z długów. I wtedy tylko....zbieramy na coś innego i ...o dziwo perspektywa z pażdziernikowej znacznie się skróciła.. Aż boję się uwierzyć..Zresztą...u mnie wszystko się wali ostatnio, więc nie nastawiam się. Lepiej się miło zaskoczyć, niż nieprzyjemnie rozczarować. A co do ryżu-mój brzuch chyba zaczyna żle reagować na naturalne składniki. Ryż jest ok, ale ryż i jajko-ląduję w WC i wymiotuję. Coś chyba...buszek nie wie co robić z czymś, co nie kwalifikuje się do kategorii E 285 i inne E.. :) Ale na szczescie gumę do żucia trawi bez problemu :)
Tak by to wyglądało. Dobra-dziś dzień nauki. Tak własnie. Bo mimo wszystko jeszcze studiuję :) A tak pięknie na dworze...A pusto...Trzeba na spacer. Pooglądać,porozmawiać ze sobą, list jakiś napisać. I Pouczyć się.
Pięknie jest..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz